Robert Lewandowski zaczął w tym roku kalendarzowym odzyskiwać formę, szczególnie jeśli chodzi o jego liczby strzelonych bramek. Polak od początku roku może pochwalić się zdobyczą dziewięciu bramek w 14 meczach, co jest jednym z najlepszych wyników w Europie.
Długo przyszło czekać kibicom Barçy na powrót do regularnego strzelania Lewego, ale wydaje się, że najgorszy moment jest już za Polakiem. Lepsza forma strzelecka może wynikać z pojawienia się w klubie Vitora Roque, który swoim przybyciem nieco zmobilizował Lewandowskiego. Niezależnie od powodu, Barcelona potrzebuje skutecznego goleadora, szczególnie biorąc pod uwagę, jak bardzo niepewna jest z grze obronnej. Bez tego trudno myśleć o tym, żeby udało się chociaż w miarę pomyślnie zakończyć ten sezon.
Dodatkową motywacją dla każdego napastnika może być walka o trofeum króla strzelców, a dzięki swojej lepszej formie Lewy ma już 12 bramek w lidze i zbliżył się w klasyfikacji Pichichi do liderującego Bellinghama na cztery bramki. Po tym jak Anglik zobaczył czerwoną kartkę w meczu przeciwko Valencii, Polak będzie miał okazję jeszcze bardziej skrócić ten dystans. Jednak musi też wyprzedzić pozostałych zawodników, którzy na ten moment zgromadzili więcej bramek, czyli: Borję Mayorala (15), Artema Dowbyka (14) oraz Álvaro Moratę (13).
Jeśli napastnik Barçy wygra w tym sezonie koronę króla strzelców, to wyrówna rekord Mario Kempesa, który po przybyciu do Valencii w 1976 r. wygrał ten tytuł dwa razy z rzędu, dokonując sztuki, której od tego czasu nie zdołał pobić lub nawet wyrównać żaden inny przychodzący do Hiszpanii zawodnik. Wśród tych, którym udało się wygrać Pichichi od razu po transferze do ligi hiszpańskiej byli: Alfredo di Stéfano (Real Madryt), Juan Seminario (Real Saragossa), Mario Kempes (Valencia), Hansi Frankl (FC Barcelona), Jorge Da Silva (Valladolid), Bebeto (Deportivo La Coruña), Ronaldo (FC Barcelona), Christian Vieri (Atlético Madryt), Ruud van Nisterlooy (Real Madryt) i w zeszłym sezonie Robert Lewandowski. Jeśli Polak powtórzy wygraną z zeszłego roku, to będzie mógł się poszczycić wyrównaniem rekordu Kempesa, który został ustanowiony prawie 50 lat temu. Tytuły indywidualne są zdecydowanie drugorzędne, ale wszyscy culés powinni życzyć Robertowi, żeby mu się to udało.
Komentarze (3)