Polska grała dziś z Estonią w pierwszej rundzie barażów o awans do mistrzostw Europy. Drużyna Michała Probierza nie miała problemów z wyeliminowaniem niżej notowanego rywala, a Robert Lewandowski spędził na boisku pełne 90 minut.
Polska od początku meczu miała ogromną przewagę, a rywale po 10. minutach gry wymienili zaledwie sześć podań. Na prowadzenie trzeba było jednak poczekać do 22. minuty. Kallaste nie wiedział, jak się ustawić do podania Piotrowskiego, a skorzystał z tego Frankowski. Wahadłowy przejął piłkę i pokonał bramkarza rywali w sytuacji jeden na jeden. Pięć minut później Estonia musiała grać w dziesiątkę, gdy wyrzucony z boiska został Paskotsi po drugiej żółtej kartce. Lewandowski w pierwszej połowie oddał aż cztery strzały, ale żadnym z nich nie zagroził specjalnie bramce rywali.
Druga połowa rozpoczęła się znakomicie, bo w 50. minucie Nicola Zalewski minął przeciwnika na lewym skrzydle i dośrodkował w pole karne, a akcję skutecznym strzałem głową wykończył Piotr Zieliński. Następnie ładnie zza pola karnego uderzył Lewandowski, ale bramkarz zdołał sparować piłkę nad poprzeczkę. Golkiper Estonii nie miał jednak nic do powiedzenia przy potężnym strzale Piotrowskiego. Następnie w 74. minucie po kolejnej akcji Zalewskiego jeden z obrońców skierował futbolówkę do własnej siatki.
Nie był to jednak koniec bramek w tym spotkaniu. W 77. minucie Sebastian Szymański podwyższył wynik, co rozluźniło drużynę Michała Probierza. Dosłownie chwilę potem honorowego gola strzelił Hussar przy bierności defensorów. Polska ostatecznie wygrała z Estonią 5:1 i awansowała do kolejnej rundy barażów. W decydującym spotkaniu o awansie na EURO ekipa Lewandowskiego zmierzy się z Walią, która pokonała Finlandię 4:1.
Lewy rozegrał pełne 90 minut. Oddał osiem strzałów, ale nie znalazł drogi do siatki. Wygrał trzy z pięciu pojedynków i miał osiem strat. Warto zwrócić uwagę, że miał wysoką 87% skuteczność podań oraz dwa kluczowe zagrania.
Komentarze (14)