Już pojutrze czekają nas emocje związane z wyjazdowym spotkaniem ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Przeciwnikiem Barçy będzie doskonale znane nam PSG, z którym mamy mnóstwo wspomnień, zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych. Sprawdźmy co wam, drodzy czytelnicy, najbardziej zapadło w pamięć, z historii spotkań Barcelony z PSG.
MesQueUnClub_87: Rewanż z Paris Saint-Garmain na Camp Nou. 5 minuta doliczonego czasu. Neymar zagrywa miękko piłkę w pole karne i podanie wykorzystuje Sergi Roberto, odwracając losy dwumeczu. W tym momencie zerwałem się z sofy, zupełnie nie kontrolując swoich ruchów i uderzyłem palcem od stopy o kant stołu. Wybiłem kość, ale szał radości i adrenalina całkowicie wytłumiła ból.
MesQueUnClub96: Pamiętne groźby w wykonaniu Mbappe w kierunku grającego jeszcze wtedy w Barcelonie Alby. Mimo korzystnego wyniku, emocje u Francuza sięgnęły tak wysoko, że przeszedł do "zabicia na ulicy". To było dość szczeniackie zachowanie, które chyba bardziej budziło politowanie niż złość.
Vangoor: W każdym pojedynku przeciwko PSG, w którym grał David Luiz, mieliśmy autostradę do bramki pomiędzy jego nogami. Powstał nawet ikoniczny mem, w którym Suárez "dziurawi" Wieżę Eiffla.
Mr Barca: Moje wspomnienia z rywalizacji z tym zespołem zaczynają się w sezonie 12/13, gdzie tak naprawdę o włos udało nam się wygrać tę rywalizację z nimi. Ale najbardziej zapadł mi w pamięć nasz dwumecz z nimi w sezonie 14/15, gdzie Barcelona się po nich przejechała i nie pozostawiła złudzeń, kto powinien grać dalej. Jakbym miał wyróżnić bramki, to na pewno gol Neymara po kapitalnym rajdzie i asyście Iniesty oraz siatka na Luizie i strzał ,,po oknie" Luisa Suáreza. Nie sposób też wspomnieć o jednym z najlepszych momentów kibicowskich w moim życiu, czyli remontadzie 6-1 na Camp Nou, gdzie po golu Roberto skakałem i krzyczałem jak szalony, a później leżałem na łóżku i nie dowierzałem, co się właśnie wydarzyło. Podsumowując, mam dużo więcej pozytywnych wspomnień niż negatywnych z rywalizacji z nimi i mam nadzieję, że dołożę kolejne po dwumeczu w ćwierćfinale Ligi Mistrzów w tym sezonie.
Kidd: Pomimo wielu świetnych i pamiętnych chwil w pojedynkach z PSG, to jednak na pierwsze miejsce wysuwa się magiczna akcja Iniesty zwieńczona asystą do Neymara. Pamiętam jak dziś, że tylko, kiedy Iniesta otrzymał piłkę i się z nią obrócił, to miałem przeczucie, że zaraz stanie się coś wielkiego. A nasz kochany Hiszpan niczym baletmistrz mijał kolejnych przeciwników, aby finalnie dopieścić podanie do Neymara. Końcówkę akcji oglądałem już na stojąco, a po bramce cieszyłem się jak dziecko z bożonarodzeniowego prezentu.
Pełny kunszt Iniesty, gracja, piękno i sukces
Zapraszamy wszystkich czytelników do dzielenia się swoimi wspomnieniami w komentarzach pod artykułem!
Komentarze (3)