Javier Tebas: Gdyby technologia goal-line była idealna, już byśmy ją wdrożyli

Mateusz Doniec

24 kwietnia 2024, 14:00

Expansión

36 komentarzy

Fot. Getty Images

Javier Tebas udzielił obszernego wywiadu dla portalu Expansión, w którym wypowiedział się m.in. na temat "gola-widmo" Lamine Yamala w ostatnim El Clásico, sytuacji finansowej Barcelony oraz LaLigi, sprawy Negreiry a także możliwości rozegrania meczu ligowego za granicą. Prezes LaLigi twierdzi, że inwestycja w technologię goal-line nie jest opłacalna.

Expansión: Zacznijmy od tematu, który w ostatnich miesiącach trafił na pierwsze strony gazet: Superliga. Po orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości UE, z jakimi scenariuszami masz teraz do czynienia jako prezes LaLigi?

Javier Tebas: Czekamy na decyzję Sądu Gospodarczego w Madrycie. Moim zdaniem scenariusz nie zmieni się zbytnio, ponieważ orzeczenie europejskie określiło już kierunki działania i zmiany wymagane od UEFA w celu autoryzacji innych rozgrywek, co już zrobiło w swoich przepisach, oprócz tego, że orzeczenie to nie popiera Superligi. Florentino Pérez, który przewodzi temu projektowi, nadal będzie go prowadził i starał się posuwać naprzód. I zawsze mówiłem, że projekt, w który zaangażowany jest Florentino Pérez, obchodzi mnie i martwi, dlatego nadal będę zaangażowany i zaniepokojony, cokolwiek wydarzy się w madryckim sądzie.

Co powiedziałbyś Florentino, gdybyś był teraz przed nim?

Że się myli. Że jako prezes Realu Madryt jest świetnym menedżerem, że daję mu ocenę na dziesięć. Ale daję mu zero, gdy angażuje się w organizację rozgrywek, prognozy przychodów, świat audiowizualny lub ogólnie to, czego potrzebuje piłka nożna, Tam ma jeszcze długą drogę do przebycia, bardzo się myli. Powiedziałem mu to ostatnim razem, gdy go spotkałem, i powtórzę to jeszcze raz, ponieważ jestem jeszcze bardziej przekonany, że projekt Superligi jest nie tylko zły dla piłki nożnej w ogóle, ale także dla Realu Madryt w perspektywie średnio- i długoterminowej.

Jeśli mówimy o piłce nożnej, nie możemy nie zapytać o kontrowersje w El Clásico. Dlaczego w Hiszpanii nie ma technologii goal-line?

Technologia goal-line istnieje w świecie piłki nożnej od wielu lat. A jeśli spojrzeć na historię, można zauważyć, że w ostatnich latach w dużych ligach było sporo niepowodzeń. Nie jest to doskonała technologia i to jest pierwszy powód. Gdyby było inaczej, już byśmy ją wdrożyli. Ale nie chodzi tylko o to. W trakcie sezonu bramki-widmo zdarzają się trzy lub cztery razy. Dodajmy do tego fakt, że nie jest on [system] doskonały, a jego wartość jest zbyt wysoka w stosunku do zastosowania. Oznacza to inwestycję między 5 a 6 milionami dla dwóch klas rozgrywkowych, aby użyć go raz i z wątpliwościami. W obecnym kształcie uważamy, że nadal zawiera pewne błędy. Istnieją inne rozwiązania technologiczne, będziemy rozmawiać o kolejnych kamerach, aby uniknąć takich sytuacji, ale nie możemy inwestować na tym poziomie w trzy mecze rocznie i bez gwarancji. Gdyby system znacznie się poprawił, zainwestowalibyśmy w niego, ale musimy też być skuteczni w inwestycjach. W każdym sezonie, odkąd jestem prezesem, a byłem już nim przez dziesięć sezonów, zawsze dochodziło do jakiegoś wątpliwego zagrania, które było rozwiązywane za pomocą VAR, który rozwiązuje 99% przypadków. Krótko mówiąc, gdyby technologia goal-line była idealna, już byśmy ją wdrożyli, ale ze względu na jej zastosowanie i poziom błędów jest to bardzo wysoka inwestycja.

A czego uczy nas sprawa Negreiry?

Gdyby w federacji obowiązywały dobre zasady zgodności z prawem, sprawa Negreiry nie miałaby miejsca, ponieważ wcześniej wykryto by, że ktoś wystawia faktury i ma związek z wewnętrznym organem federacji. Kiedy istnieje dobra zgodność z prawem, wszyscy dostawcy, tak jak dzieje się to w LaLidze, przechodzą wcześniej trudne testy przez dział zgodności z przepisami: kim są ostatni udziałowcy, jakie usługi są świadczone, jakie firmy mają, kto zajmuje stanowiska...? Musisz wypełnić listę kontrolną swoich firm, a następnie dział compliance przeprowadza dochodzenie. Jestem pewien, że zostałoby wykryte, że Negreira, a następnie jego syn mieli firmę, która nie była poświęcona czemuś, co musieliby wyjaśnić.

Porozmawiajmy o rachunkach LaLigi... czy są na minusie?

Nie. Są na plusie o ponad 300 milionów euro, problem polega na tym, że jeśli odejmiesz dźwignie FC Barcelony, masz "-300 milionów", głównie z powodu strat, które poniosłaby sama Barça, gdyby odjąć efekt dźwigni. Reszta strat wynika z faktu, że przeprowadziliśmy reformę, dzięki której podwyższenia kapitału można dokonywać z pewnymi ograniczeniami w celu pokrycia strat, a niektóre kluby zrobiły to, aby być nieco bardziej konkurencyjnymi. Do tego dochodzi kwestia CVC, który przewiduje 15% na koszty wynagrodzeń, a w tym ostatnim roku wciąż są straty, które możemy nazwać zatwierdzonymi. W przyszłym roku będziemy na progu rentowności. Ale muszę też powiedzieć, że liczby rzędu 300 lub 400 milionów euro z biznesu o wartości 5 miliardów euro mnie nie martwią.

Jak wygląda obecnie sytuacja finansowa Barçy?

Obiektywne dane są takie, że podjęto bardzo duży wysiłek w celu zmniejszenia strukturalnych kosztów wynagrodzeń w ogóle, nie tylko w pierwszej drużynie. Dokonała bardzo istotnej redukcji. Nie ma problemu zadłużenia jako takiego: jest to problem restrukturyzacji wszystkich dochodów, restrukturyzacji długu, ale nie jego kwoty. Jeśli odejmiemy stadion, który podobnie jak Bernabéu zostanie spłacony z uzyskanych dochodów, jest to dług o stosunku mniejszym niż 1:1 (porównując dług do dochodu), ponieważ w przyszłym sezonie będą mieli przychody na poziomie 900 milionów przy zadłużeniu sięgającym 600-700 milionów euro, nie jest to niepokojące. Oczywiście muszą kontynuować to, co robią teraz. Niepokojące było to, że ich koszty wynagrodzeń, ich dane strukturalne były bardzo wysokie jak na ich poziom dochodów, a w ciągu dwóch lat zostały one zmniejszone o bardzo znaczącą kwotę.

Ale nadal będzie im trudno pozyskać nowych zawodników.

Tak, ponieważ ciągnie to za sobą straty, które trzeba stopniowo odrabiać.

Ruszenie po Mbappé jest dość odległe...

Oczywiście dzisiaj nie może, ale myślę, że może za dwa lata będzie w stanie.

Jak oceniasz przybycie Mbappé do Realu Madryt?

Po pierwsze, dla Realu Madryt, i mówię to również jako madridista, to wielka radość, jest jednym z najlepszych graczy na świecie. Nie mogę powiedzieć, że jest najlepszy, bo za najlepszego uznałbym Bellinghama i Viníciusa. Ale jest jednym z najlepszych graczy na świecie. A jeśli chodzi o Real Madryt, o LaLigę w Hiszpanii, przychodzi jeden z najlepszych graczy na świecie, więc musimy być bardzo szczęśliwi, myślę, że Real Madryt poradził sobie z tą operacją pomimo niepokoju i niecierpliwości mediów. Zrobili to w dobrym momencie, aby zoptymalizować koszty.

Hiszpania ma wreszcie pozwolenie na rozgrywanie oficjalnych meczów w USA po tym, jak FIFA porozumiała się z Relevent Sports.

Już analizujemy, jak to zrobić. Relevent, który od kilku lat jest zaangażowany w batalię prawną, jest naszym partnerem w Stanach Zjednoczonych. Możemy to zrobić i analizujemy tę opcję z Relevent, ponieważ nie może już być żadnego sprzeciwu.

Innymi słowy, będziemy mieli ten mecz.

Nie wiem kiedy, ale tym razem odbędzie się on za granicą. I myślę, że będzie to raczej wcześniej niż później.

Raczej wcześniej niż później... jakaś data?

Nie, realizacja jednego z takich oficjalnych meczów ligowych jest długa.

W przyszłym sezonie?

Nie sądzę, myślę, że będzie to następny sezon.

Następny sezon... o którym mówimy?

2025/2026

Wtedy będziemy mogli ogłosić, że w sezonie 2025/2026 LaLiga rozegra oficjalny mecz za granicą.

Tak, to cel, który sobie stawiam

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (36)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze