Barcelona doznała kolejnej upokarzającej klęski, przegrywając z Gironą walkę o dominację w Katalonii. Nie może dziwić, że nagroda MVP trafiła w ręce piłkarza gospodarzy.
Wyróżnienie całkowicie zasłużenie otrzymał Portu, choć pojawił się on na boisku dopiero w 65. minucie. Skrzydłowy zdecydował o losach spotkania, strzelając dwa gole i zaliczając asystę. Drugie z jego trafień może śmiało kandydować do bramki sezonu w LaLidze. A przy tym stworzył kolegom kilka innych okazji, ale nie potrafili oni ich wykorzystać. Portu miał raptem 6 celnych podań, ale z tego trzy były kluczowe + wspomniana asysta. Śmiało można powiedzieć, że jego wejście całkowicie odmieniło sytuację na boisku.
Komentarze (5)