Jakie były najlepsze i najgorsze aspekty dzisiejszego pojedynku z Gironą zdaniem Redakcji FCBarca.com?
Najlepsze: Lamine Yamal wciąż zachwyca
Po pierwszej połowie można było powiedzieć, że Barcelona ma mecz pod kontrolą. Tak naprawdę po prostu wyszła obronną ręką z wymiany ciosów. Duża w tym zasługa Lamine’a Yamala, który siał spustoszenie na prawym skrzydle. Miguel nie potrafił sobie z nim poradzić, co zaowocowało między innymi rzutem karnym. Młody skrzydłowy zanotował też asystę przy trafieniu Christensena. Jak zwykle pracował też w defensywie i poza obrońcami i İlkayem Gündoganem miał też najwięcej celnych podań. Ponadto miał najwięcej podań kluczowych i udanych dryblingów. Trudno jednak się w pełni cieszyć z faktu, że gra ofensywna Barcelony opiera się na 16-latku.
Najgorsze: kolejny odcinek tego samego serialu
Ile razy już to oglądaliśmy w trwającym sezonie? Barcelona rywalizuje, strzela bramki i po jednym błędzie traci kontrolę nad meczem. Po golu wyrównującym Portu zespół się rozsypał niczym domek z kart. Liczba błędów w środku pola i defensywie była wręcz dramatyczna. Fatalne podanie na stratę Sergiego Roberto to tylko wierzchołek góry lodowej. Najbardziej martwi jednak fakt, że był to już 19. mecz Barcelony z przynajmniej dwiema straconymi bramkami oraz 10. z przynajmniej trzema golami rywali. To statystyka wręcz dramatycznie słaba. Trudno wierzyć, że Xavi odwróci sytuację i poprawi grę zespołu jeszcze w tym sezonie, a trzecie miejsce w tabeli oznacza, że Barça nie wystąpi w turnieju o Superpuchar Hiszpanii.
Komentarze (12)