Romario, mistrz świata, senator i urodzony prowokator rozmawiał z EFE o swoich przygotowaniach do Mistrzostw Świata w 1994 roku w Stanach Zjednoczonych, trudnych relacjach z trenerami oraz wizji współczesnego futbolu. Wciąż w dobrej formie fizycznej Brazylijczyk zachowuje tę samą spontaniczność, która charakteryzowała go w trakcie jego kariery sportowej.
''Zawsze byłem bardzo bezpośredni i był moment, kiedy byłem najlepszy na świecie i najlepszy w miejscach, przez które przeszedłem. Zawsze byłem odpowiedzialny za zwycięstwo i odpowiedzialny za porażkę'' - mówi Romario. W ubiegłą sobotę znów poczuł się jak piłkarz, podczas meczu swojego klubu América przeciwko Petropolis w mistrzostwach stanu Rio de Janeiro. Romario zdecydował się na powrót do profesjonalnej piłki nożnej, aby spełnić swoje marzenie o dzieleniu jednej szatni z synem. Brazylijczyk jest przekonany, że gdyby dzisiaj był w szczytowej formie, odniósłby w futbolu jeszcze większy sukces.
''Myślę, że mój sukces byłby większy, ponieważ dzisiaj piłkarze są bardzo głupi. Biegają zbyt dużo. Za moich czasów futbol także był fizyczny, zawsze tak było, ale zawodnicy byli znacznie bardziej techniczni i inteligentniejsi. Jestem pewien, że strzeliłbym dzisiaj ponad 2000 goli'' - podsumowuje. Przyznaje również, że fakt gry w Barcelonie u boku takich zawodników jak Michael Laudrup, Pep Guardiola, Christo Stoiczkow, Andoni Zubizarreta czy Guillermo Amor pomógł mu, dając olbrzymią pewność siebie i doświadczenie: ''Byli fantastycznymi zawodnikami''. Na ławce siedział wtedy w opinii Romario najlepszy trener wszechczasów - Johan Cruyff.
Romario nigdy nie ukrywał, że nie lubi trenować: ''Bardzo lubiłem imprezować. Dziś trochę mniej, bo mam mniej czasu'' - żartuje. Jednocześnie zdaje sobie sprawę z tego, że w dzisiejszych czasach nie mógłby prowadzić tak szalonego trybu życia: ''Dziś nie byłbym w stanie tak żyć jako piłkarz, bo ta globalizacja, internet, Instagram, Facebook, Twitter... te gówna na pewno by mnie zrujnowały''. Romario lubił wykonywać tylko ćwiczenia zaczynające i kończące treningi. Uzgadniał z prezesami klubów, że będzie mógł przez dwa dni nie przychodzić na zajęcia bez składania wyjaśnień.
W czwartek na platformie streamingowej Max ukaże się serial dokumentalny ukazujący najbardziej intymną i kontrowersyjną stronę Romario. 17 lipca mija równo 30 lat od finału Mistrzostw Świata w 1994 roku w Pasadenie, w którym Brazylia pokonała Włochy po rzutach karnych (3:2). Romario był najlepszym zawodnikiem mundialu rozgrywanego w Stanach Zjednoczonych.
Komentarze (27)