Po meczu z Monaco wydaje się, że Barcelonie brakuje fizyczności w środku pola. Pomysł sprowadzenia pivota został odrzucony na rzecz lewego skrzydłowego. Blaugrana nadal utrzymuje swoje stanowisko, ale, jak pisze Luis Miguelsanz (Sport), wciąż pozostaje w kontakcie z N'Golo Kanté, zawodnikiem, który chce opuścić Arabię Saudyjską i którym interesowało się kilka drużyn.
Kanté to zawodnik, którego Deco bardzo lubi. Jego transfer był już rozważany w zeszłym sezonie, ale to się nie udało ze względu na braki w limicie wynagrodzeń. Francuzowi skończył się kontrakt z Chelsea i zdecydował się przyjąć wielomilionową ofertę z Al Ittihad. Rok później chętnie wróciłby do Europy po znakomitych mistrzostwach europy, na których był jednym z najbardziej wyróżniających się zawodników reprezentacji Francji. Z Kanté kontaktował się West Ham oraz Atlético Madryt.
Al Ittihad chce zatrzymać zawodnika i klub na razie nie wykazał żadnych oznak otwarcia drzwi, chociaż presja zawodnika w ostatnich dniach okna transferowego może być znacząca. Barça jest pewna swojego obecnego środka pola i wierzy, że gra poprawi się, gdy kontuzjowani Pedri i De Jong wrócą do zdrowia, a Gündoğan nabierze rozpędu. Gavi również ma wrócić pod koniec roku, a Fermín będzie dostępny w drugiej kolejce.
Marc Bernal był jednym z najbardziej wyróżniających się graczy presezonu, grając jako pivot, ale klub nie chce go spalić. Prawdopodobnie zachowa miejsce w składzie na mecz z Valencią, po czym zostanie podjęta decyzja. Kanté to profil, który nie istnieje w Barçy i który Deco próbował połączyć z Onaną, ale ostatecznie nie udało się go sprowadzić. Teraz ponownie zaczęto mówić o Francuzie, choć wszystkie wysiłki skupiają się na lewoskrzydłowym. Flick wyraził się jasno, że potrzebuje graczy z jakością i doświadczeniem z przodu, a przede wszystkim takich, którzy mogą przerwać grę i zrobić różnicę.
Komentarze (13)