FC Barcelona bez większych problemów pokonała Deportivo Alavés 3:0. O ile druga połowa spotkania była toczona w sparingowym tempie, to zwłaszcza na podstawie pierwszej możemy wyciągnąć pewne wnioski. Jakie?
1. Lewandowski odjeżdża rywalom w klasyfikacji pichichi
Dziewięć ligowych kolejek, dziesięć bramek. Dodając do tego niedawny dublet z Young Boys, Polak rozpoczął obecny sezon w sposób jeszcze bardziej okazały niż ten przed dwoma laty. Lewandowski przeżywa drugą (trzecią?) młodość, a dziś po raz kolejny okazał się królem pola karnego. Ponowne spotkanie z Hansim Flickiem to najlepsze, co mogło się mu przytrafić.
2. Marc „Kimmich” Casadó
Frenkie de Jong, Gavi, Dani Olmo, Fermín López, Marc Bernal. Dopiero tak długa lista kontuzjowanych wśród pomocników FC Barcelony otworzyła drzwi do pierwszego składu Marcowi Casadó. Jeszcze niedawno chyba nikt się nie spodziewał, że to dopiero co wyciągnięty z rezerw Hiszpan będzie cichym bohaterem pierwszej fazy sezonu. Ochrzczony przez kibiców, a później przez kolegów z zespołu, mianem „Kimmicha” niewysoki pomocnik daje z siebie wszystko w każdym występie. Hansi Flick zobaczył w nim to, czego nie widział Xavi Hernández.
3. Przełamanie Ansu Fatiego jeszcze nie dziś
Hiszpan pojawił się na boisku w 67. minucie spotkania i starał się być aktywny, mimo tego, że Barcelona w drugiej połowie delikatnie mówiąc nie forsowała tempa. Ansu dwukrotnie groźnie uderzał na bramkę gospodarzy, ale za każdym razem to Sivera wychodził z tych sytuacji obronną ręką. Zwłaszcza wobec kontuzji Ferrana Torresa pozostaje liczyć, że Fati dobrze przepracuje przerwę na kadry i stanie się realną alternatywą dla tridente Barçy w kolejnym trudnym okresie.
4. Iñaki Peña dalej nie przekonuje
Z oczywistych względów Iñaki Peña znajduje się ostatnio na świeczniku, a każda jego interwencja jest szeroko omawiana. W dodatku, od razu po przerwie na kadry Barça zmierzy się z Sevillą, a chwilę później czekać na nią będą dwaj najbardziej wymagający rywale tej jesieni, Bayern oraz Real. Jeżeli Wojciech Szczęsny będzie już wówczas gotowy do gry, to trudno sobie wyobrazić, aby Hiszpan utrzymał miejsce w składzie. Dziś po raz kolejny z jego zagrań i wyjść na przedpole wręcz bił brak pewności siebie. Kolejne czyste konto jest trochę mylące – Peña dwukrotnie musiał wyciągać piłkę z siatki po uderzeniach piłkarzy Deportivo Alavés, ale bramki zotały anulowane przez spalone.
5. Kolejny tydzień = kolejna kontuzja
Od początku sezonu mogliśmy się już niestety przyzwyczaić do tego, że mecze FC Barcelony mają swoiste "dogrywki", gdy czekamy na informacje o skali kontuzji jednego z zawodników. Niestety, nie inaczej było i dzisiaj – Ferran Torres zasygnalizował problem mięśniowy już w 5. minucie meczu i natychmiast opuścił boisko. Pozostaje mieć nadzieję, że Hiszpanowi nie dolega nic poważnego, a po nadchodzącej przerwie na kadry z listy kontuzjowanych będziemy skreślać kolejne nazwiska, a nie dopisywać na nią nowe.
Komentarze (23)