Moisés Hurtado to emerytowany już hiszpański pomocnik, który w przeszłości bronił barw Espanyolu. Był jednym z piłkarzy, którzy wzięli udział w ostatnim meczu, kiedy Espanyol pokonał Barçę w meczu wyjazdowym, dzięki golom Ivana de la Peñi. 43-latek wierzy, że jego była drużyna może powtórzyć ten sukces.
21 lutego 2009 roku na Camp Nou przyjechał Espanyol zajmujący ostatnie miejsce w tabeli. Papużki miały być tylko przystawką dla walca Pepa Guardioli, ale stało się inaczej i to przyjezdni zwyciężyli dzięki dwóm trafieniom Ivana de la Peñi. Wśród kibiców Espanyolu wciąż żywe są wspomnienia z tamtego zwycięstwa.
Minęło piętnaście lat od "Delapeñazo", ostatniego zwycięstwa Espanyolu na wyjeździe, co pamiętasz z tamtej nocy?
Moisés Hurtado: Pamiętam decydujący moment, kiedy Keita został wyrzucony z boiska, a ja byłem bohaterem, ponieważ to mnie sfaulował. Kluczem było przetrwanie na boisku, na którym nie wygraliśmy od 20 lat, byliśmy na dnie i udało nam się pokonać wielką Barcelonę Guardioli. To była kwestia szczegółów, tej czerwonej kartki, błędu Valdésa, który wykorzystał De la Peña... wszystko to sprawiło, że wygraliśmy ten mecz. Na tym polega wspaniałość piłki nożnej, że ostatnia drużyna może pokonać pierwszą i to na jej własnym boisku.
Espanyol nie jest dzisiaj w tak złej sytuacji jak 15 lat temu, ale muszą wykonać krok naprzód i zdobyć punkty, aby uniknąć spadku. Czy uważasz, że Espanyol jest w stanie osiągnąć coś na Montjuïc?
Myślę, że jest to wykonalne, ponieważ derby to zawsze wyjątkowe mecze. Espanyol nie jest obecnie w najlepszej formie i wiemy, że to będzie skomplikowany rok, ale są twardą drużyną i trudno ich pokonać, nawet pomimo tych kilku porażek. Zmierzą się z Barçą, która zaskoczyła wszystkich i jest w doskonałej formie, jest pewna siebie i gra znakomicie. Ale to kwestia emocjonalna, derby są wyjątkowe, mogą zdarzyć się różne rzeczy. To bardzo trudne, to prawda, ale szczegóły, koncentracja, wszystko może się zsumować. Espanyol to twarda drużyna i muszą odzyskać solidność w defensywie. Muszą też wykorzystywać sytuacje podbramkowe i ewentualne błędy przeciwników. Nauczyć się grać przeciwko wysuniętej linii defensywnej Barçy, w której są tak bardzo narażeni i której, jak na razie, bardzo niewiele drużyn było w stanie się przeciwstawić.
Ten Espanyol jest pełen wychowanków, podobnie jak ten, w którym grałeś, gdy pokonaliście Barçę. Czy czynnik emocjonalny może być plusem, który pomoże wyrównać szanse w meczu przeciwko liderowi?
To prawda, ale ta Barça również ma wielu młodych zawodników, którzy zawsze byli karmieni derbami i też będą czuli tę rywalizację. Każdy, kto przychodzi do Espanyolu, wychowanek czy nie, wie że Barça jest wielkim rywalem. Piłkarze są klientami fanów, którzy oznaczają derby w kalendarzu krzyżykiem. I zawsze jest to pragnienie, aby dać fanom prezent. Czynnik emocjonalny jest ważny, ale byłbym bardziej pewny siebie, wiedząc, jak najlepiej wykorzystać szczegóły, a zwłaszcza wiedząc, jak wykorzystać wysuniętą linię obrony Barçy.
Jaki wynik obstawiasz?
Stawiam na 1-2 (dla Espanyolu — przyp. red.). Barça ma bardzo dobrą passę po pokonaniu Sevilli, Bayernu i Realu Madryt. Myślę, że Flick wywiera na nich presję, ale piłkarze mogą się trochę zrelaksować po Klasyku, gali Złotej Piłki... to zawsze trochę wytrąca z równowagi. Myślę, że Espanyol będzie w najlepszej formie, silny w obronie i kontrujący. Uważam, że będziemy mieli szanse na remis... lub zwycięstwo. Myślę, że sprawimy niespodziankę.
Komentarze (24)