Dani Olmo: Czego sobie życzę w tym sezonie? Tytułów. Wszystkich.

Mateusz Doniec

14 listopada 2024, 11:30

AS

5 komentarzy

Fot. Getty Images

Dani Olmo udzielił wywiadu dla dziennika AS, w którym wypowiedział się na tematy związane z Barceloną i reprezentacją Hiszpanii. 26-latek porozmawiał także z dziennikarzami Catalunya Radio na temat swojej rejestracji w styczniu.

AS: 10 lat temu opuściłeś Barcelonę tylko po to, by powrócić jako gwiazda, jak oceniasz swoje pierwsze cztery miesiące po powrocie?

Dani Olmo: Jestem bardzo zadowolony z tego, jak wszystko się układa. Ilekroć jestem pytany o mój powrót do Barçy, zawsze mówię to samo: to był dla mnie idealny scenariusz. Doskonale się zaaklimatyzowałem i poznałem prawie wszystkich kolegów z drużyny, więc poza czasem, w którym byłem poza grą, co jest jedyną rzeczą, którą bym odrzucił, ogólnie wszystko idzie bardzo dobrze.

Jaka nauka wyniesiona z pobytu poza klubem pomogła ci najbardziej po powrocie?

Wiele rzeczy. Wyjechałem w wieku 16 lat, bardzo młody, do Chorwacji, obcego kraju, z nowymi kolegami i nowym życiem. Ostatecznie wszystko to sprawia, że szybciej dojrzewasz. Był też inny sposób gry w piłkę nożną, zarówno w Chorwacji, jak i w Niemczech, nieco bardziej bezpośredni, bardziej wertykalny. I to są rzeczy, które wniosłem do mojego futbolu, a teraz do Barçy.

Czy czujesz, że Flick pomógł stworzyć nową panoramę dla młodych graczy, która nie istniała, gdy odchodziłeś?

Cóż, w klubie zawsze pokładano dużą wiarę w system młodzieżowy. Historia Barçy mówi sama za siebie. Teraz świętujemy fakt, że jest więcej rodzimych graczy, a przede wszystkim, że grają na takim poziomie, na jakim są.

Grałeś przeciwko Flickowi w Bundeslidze, jak postrzegałeś go wtedy, a jak postrzegasz go teraz?

Grałem przeciwko niemu, kiedy był trenerem Bayernu i zawsze uważałem, że jego drużyny są bardzo odważne. Kiedyś z nim rywalizowałem, ale teraz mogę to powiedzieć: jego Bayern był zdecydowanym dominatorem Bundesligi. Próbowaliśmy wywierać na nich presję, ale byli zdecydowanie lepsi. Zawsze byli bardzo dominujący, bardzo atakujący, odważni i strzelający bramki.

Kto jest bardziej metodyczny, bardziej obsesyjny, Flick czy Nagelsmann?

Różnią się od siebie. Nagelsmann jest bardzo młody, podobnie jak ja, kiedy byłem z nim w Lipsku. Flick jest być może bardziej doświadczony. To dwaj różni trenerzy, ale obaj bardzo pomogli mi w karierze.

Odkąd ty i Flick przybyliście do Barçy, wszystko idzie dobrze. Czy spodziewałeś się, że tak szybko dostosujesz się do Barçy?

Tak, prawda jest taka, że odkąd przybyłem, pomysł trenera idealnie wpasował się w zespół. Również opinie i komentarze, które można było usłyszeć w okresie przedsezonowym, przed moim przybyciem, były bardzo pozytywne i myślę, że widać to zarówno na początku sezonu, jak i teraz w trakcie sezonu, a wyniki przychodzą.

Czy masz wrażenie, że Real Madryt nie docenił was w El Clásico?

Nie, w żadnym wypadku. To El Clásico, nikt nikogo nie lekceważy. To byłby brak szacunku i z pewnością znalazłoby to odzwierciedlenie na boisku. Po prostu uważam, że byliśmy lepsi, bardzo dobrze rozegraliśmy swoje karty, zagraliśmy swoją grę i zgarnęliśmy trzy punkty, co było ważne.

Po pierwszej części sezonu Barça jest faworytem do wygrania LaLigi, czy widzisz ją również w gronie kandydatów do zwycięstwa w Lidze Mistrzów?

Przed nami jeszcze długa, długa droga. Ostatecznie celem jest wygrywanie i tyle. Przekonamy się stopniowo.

Jesteś stałym elementem dla Flicka. Czy teraz, gdy Fermín i Gavi wrócili do zdrowia po kontuzjach, martwisz się o utratę wagi w zespole?

Tak naprawdę to nie. Koniec końców, rywalizacja czyni drużynę lepszą. I nas samych również. Więc im więcej i im lepsi jesteśmy wszyscy, tym lepiej dla zespołu.

Jednym z kluczy do gry Barçy jest wysoki pressing i liczba sytuacji, w których zostawiacie swoich przeciwników na spalonym. Czy trenujecie to wszyscy razem, czy ta linia jest czymś, co ćwiczą tylko obrońcy?

Trenujemy wszystko razem. Może coś bardziej specyficznego jest robione tylko z obroną, jak utrzymywanie linii tam, gdzie trener chce, ale ostatecznie wszyscy wiemy, jak to robić.

Wydaje się, że Real Madryt i Barça są w zupełnie przeciwnych sytuacjach, nie tylko pod względem sportowych wrażeń, ale także na poziomie reprezentacji narodowej. Czy Hiszpania potrzebuje silnego Realu Madryt, aby rywalizować na najwyższym poziomie?

Zawsze cieszymy się, że w najlepszych drużynach są hiszpańscy piłkarze, którzy mogą pomóc reprezentacji. W tym przypadku najbardziej pomógł nam Carvajal i chciałbym skorzystać z okazji, aby przesłać mu uściski i wiele otuchy w tym małym dołku, przez który teraz przechodzi i jestem pewien, że wróci znacznie silniejszy, jak zawsze. Ale oczywiście ostatecznie zawsze ważne jest, aby hiszpańscy gracze byli w najlepszych zespołach i występowali na najwyższym poziomie, ponieważ ma to również wpływ na drużynę narodową.

Czy obudziłeś się ze snu o mistrzostwach Europy, czy nadal śnisz?

Tak, trochę. Wróciłem już na ziemię. Patrząc wstecz, włosy stają mi dęba za każdym razem, gdy widzę te obrazy, zwłaszcza te z finału. To było niewiarygodne.

Czy hiszpańscy kibice mogą marzyć o kolejnej erze, takiej jak ta w latach 2008-2012 z Casillasem, Xavim, Iniestą i spółką?

Mówienie o tamtym pokoleniu to duże słowa, my mamy własne, więc postaramy się pójść własną drogą i zawsze z ambicją wygrywania jak najwięcej.

Czy byłeś zaskoczony przeskokiem Marca Casadó do elitarnego futbolu? Znałeś go wcześniej?

Nie, nie znałem. Wiedziałem, że jest zawodnikiem z La Masii, że był jednym z kapitanów Barçy B i że będzie z nami w tym roku, ale prawda jest taka, że poziom, który pokazuje, coraz mniej mnie zaskakuje, ponieważ widzę go każdego dnia i jest zawodnikiem, który bardzo nam pomaga, a także jest kluczem do idei gry, którą mamy dzisiaj. Chcę mu również pogratulować pierwszego powołania do reprezentacji narodowej, z którego, jak wiem, jest bardzo zadowolony.

Przypadła mu trudna rola: zastąpienie zdobywcy Złotej Piłki i MVP mistrzostw Europy. Dałeś mu jakieś rady?

Tak, żeby był spokojny. Ostatecznie sprowadziło go tutaj to, co zrobił do tej pory z Barçą, a także to, co zrobił podczas poprzedniego powołania do reprezentacji do lat 21 i nie musi mieć żadnych nerwów. Jesteśmy tutaj bardzo zdrową grupą, wszyscy znamy się od wielu lat, więc nie będzie miał żadnych problemów.

Czy Rodrigo, wygrywając Złotą Piłkę, zyskał uznanie, którego potrzebował hiszpański futbol?

Nie sądzę, by hiszpański futbol był wcześniej niedoceniany. On zawsze był doceniany. Prawda jest taka, że podobało mi się przemówienie Rodrigo podczas ceremonii wręczenia Złotej Piłki. Reprezentuje tę postać, tę twarz hiszpańskiego futbolu, graczy, którzy nie otrzymali jej w swoich czasach, takich jak Casillas, Busquets, Xavi czy Iniesta. Ale ci gracze mieli nieszczęście żyć obok dwóch absolutnych bestii, Cristiano i Messiego. Myślę więc, że hiszpański piłkarz został doceniony, ale nagroda została nieco przyćmiona przez pozycję Messiego i Cristiano.

Rodrigo narzekał na kilka dni przed kontuzją więzadeł krzyżowych na to, jak napięty jest terminarz, jakie jest twoje zdanie?

Myślę, że powinniśmy pomyśleć o tym trochę więcej. Ostatecznie to UEFA i FIFA zawsze decydują o terminarzu LaLigi i innych rozgrywek, ale prawdą jest, że dla klubów, które grają w tak wielu rozgrywkach, w rezultacie nie ma odpoczynku. Nie ma odpoczynku między meczami ani latem, ponieważ wtedy wyjeżdżasz na przedsezonowe tournée, a teraz są jeszcze Klubowe Mistrzostwa Świata. Szkoda, że musimy zdawać sobie z tego sprawę po tak wielu kontuzjach, ale jest to coś, co należy wziąć pod uwagę, ponieważ koniec końców ludzkie ciało jest jednowymiarowe. Możesz się przygotować, możesz być na 100%, ale przychodzi czas, kiedy nie możesz już tego robić.

Czy istnieje jakaś formuła?

Musimy wymyślić sposób, sposób na dalsze zabawianie publiczności i fanów, ponieważ to dla nich gramy, ale także bez narażania się w sposób, w jaki to robimy. Jeszcze kilka lat temu rozgrywaliśmy od 40 do 50 meczów, a teraz, jeśli weźmiesz udział we wszystkich rozgrywkach i dotrwasz do końca, możesz rozegrać nawet 70 lub 80 spotkań. Myślę, że to trochę za dużo i powinniśmy to przemyśleć.

Na koniec, czego sobie życzysz w tym sezonie?

Tytułów. Wszystkich. Nie bez powodu przyszedłem do Barçy. Jestem ambitny. Myślę, że mamy drużynę na wszystko, więc chcemy świętować wiele sukcesów ze wszystkimi fanami Barçy.

Dani Olmo dla Catalunya Radio:

- Rejestracja? Mam ślepe zaufanie do klubu, oni wiedzą, co mają robić, a ja po prostu poświęcam się grze. Teraz mogę grać i jestem pewien, że kiedy nadejdzie styczeń, też będę mógł. Nie martwię się, mam 100% zaufania do klubu.

- Nieuznany gol Lewandowskiego na Anoeta? Myślę, że Roberta ma rozmiar 43 (śmiech). Spalony nie jest wymówką. Gdyby to był błąd, to byłby duży błąd, ale to nie jest wymówka, nie oddaliśmy strzału na bramkę i musimy się poprawiać.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (5)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze