FC Barcelona uległa na własnym stadionie Atlético Madryt i straciła pozycję lidera LaLigi na korzyść madryckiej ekipy. Zapraszamy na porcję pomeczowych wniosków.
1. Czy warto było szaleć tak?
Wydawało się, że jest kontrola nad meczem i nawet remis byłby czymś, na co Atlético z przebiegu gry nie zasłużyło. A ostatecznie poszliśmy na całość w końcówce i kosztowało nas to bardzo dużo. Pytanie, czy warto było ryzykować — po fakcie łatwo powiedzieć, że nie, ale drużyna zwyczajnie nie widziała dziś żadnej innej opcji niż wygrana.
2. Niespodziewani autorzy błędów
Casadó był kluczowy w tym sezonie, a dziś niestety sprezentował bramkę Atlético. Raphinha zaryzykował w końcówce, posłał płaską piłkę i umożliwił kontrę rywalowi. To może się zdarzyć każdemu, ale dziś to właśnie ich błędne decyzje okazały się kosztowne dla drużyny.
3. Lewandowski zaczyna niepokoić
Trudno było oczekiwać, że Polak utrzyma tempo z początku sezonu, ale i tak jego ostatnie występy niebezpiecznie przypominają analogiczny okres rok temu. Lewy trzeci mecz z rzędu bez gola, ale przede wszystkim przegrywa pojedynki fizyczne, odskakuje mu piłka, a z najbliższej odległości nie oddaje czystych strzałów — i z Leganés i dziś miał piłkę na nodze w polu bramkowym, a do siatki nie trafił. Miejmy nadzieję, że złapie oddech i w nowy rok wejdzie lepiej.
4. Lenglet to dobry obrońca
Clement Lenglet od dawna nie jest uwzględniany w planach dyrekcji sportowej Barcelony. Francuz tuła się po wypożyczeniach, ale wydaje się, że w Atlético Madryt odnalazł swoje miejsce. Podopieczni Diego Simeone notują znakomitą passę zwycięstw z 29-latkiem jako podstawowym obrońcą w składzie. Czy Lenglet nie został skreślony w Barçy zbyt szybko?
5. Pedri pozytywem
Nie wszystkie wnioski po takiej grze mogą być negatywne — a jeżeli kogoś warto dziś pochwalić, to z pewnością Pedriego. Zwłaszcza w pierwszej połowie piłkarze Atlético kompletnie nie wiedzieli, jak sobie z nim poradzić, a on strzelił piękną bramkę. W drugiej części spotkania Kanaryjczyk mógł dorzucić efektowną asystę, ale strzał Raphinhi wylądował na poprzeczce. Jak zwykle nie było przypadku w tym, że zespół wyglądał tym lepiej, im częściej Pedri był przy piłce
Komentarze (59)