"Lamine Yamal i fabryka czekolady"

Mateusz Doniec

25 grudnia 2024, 13:30

AS

4 komentarze

Fot. Getty Images

Z okazji świąt Bożego Narodzenia dziennik AS postanowił przybliżyć czytelnikom, jak wyglądał ten czas w La Masii, gdy przebywali w niej m.in. Lamine Yamal, Gavi czy Fermín López. Największą zachcianką młodych zawodników miała być... fontanna czekolady!

Santi Gimenez: "Boże Narodzenie w La Masii. Miejsce, w którym setka dzieci marzy o osiągnięciu szczytu w swoich dyscyplinach sportowych. Większość z nich wyjeżdża, aby spędzić wakacje z rodziną, ale niektórzy, ze względu na odległość od domu, rozgrywki lub inne powody, spędzają wakacje z dala od swoich rodzin. Barça robi wszystko, aby poczuli się jak w domu.

Większość mieszkańców wraca do domu, ale zanim wyjadą, organizowane jest dla nich wielkie przyjęcie bożonarodzeniowe. Dyrektor rezydencji pytał delegatów mieszkańców na kilka tygodni przed organizacją przyjęcia, co dzieci chciałyby zjeść na kolację. I żadnych owoców morza, jagnięciny ani niczego podobnego. Chcieli czekoladę.

Tak więc Xavi Martín, który był dyrektorem rezydencji, postanowił zrobić wyjątek od zwykłej diety i zorganizował świąteczną kolację, podczas której główną atrakcją była czekoladowa fontanna, jedzenie, które było prawie zabronione przez resztę roku. "Gavi, Lamine Yamal i Fermín co roku prosili mnie o czekoladową fontannę" - wyjaśnia Martín. Podczas tej wyjątkowej kolacji, po otrzymaniu prezentu od "Sekretnego Świętego Mikołaja" Fernando, szef kuchni La Masii zorganizował w ogrodzie rezydencji stoiska z hamburgerami i hot dogami.

Budynek został udekorowany świątecznymi ozdobami i jodłą, która została zorganizowana przez kierowników utrzymania budynku, jakim w tym czasie Andrei Chepkin, obecny dyrektor centrum, który odmówił udzielenia wywiadu dla tej gazety. Po kolacji dzieci miały przyjęcie niespodziankę ze swoimi trenerami, wychowawcami i opiekunami. Przyjęcie, w którym wzięli udział wszyscy pracownicy budynku.

Lata temu, za czasów prezydenta José Luisa Núñeza, wiceprezydent Josep Mussons zbierał wszystkich członków La Masii w w ogrodzie Can Planas, gdzie dorastali na przykład Guardiola i Iván de la Peña, aby śpiewać kolędy. Teraz sytuacja wygląda inaczej.

Firma teatralna specjalizująca się w improwizacji (Impro Show) została zatrudniona do wystawienia spektaklu opartego na pomysłach mieszkańców. System był prosty, każdy z adeptów La Masii napisał zdanie na kartce papieru o tym, o czym chciałby monolog (można sobie wyobrazić tematy rzucane przez szalejącą grupą nastolatków) i rzucił je na scenę, aby aktorzy podnieśli je i dokonali improwizacji, która zachwyciła dzieci, które kręciły się przy stoiskach z hamburgerami i hot dogami oraz, oczywiście, czekoladową fontanną.

Następnego dnia większość wracała do domu, aby spędzić święta z rodzinami, ale zawsze byli tacy, którzy zostawali. Zwłaszcza młodzi Afrykanie czy Bałkańczycy z sekcji koszykówki, którzy w tym tygodniu mieli turnieje i nie mogli sobie pozwolić na powrót do domu. Tak było również w przypadku niektórych meksykańskich piłkarzy.

Nie jest to normą, ale są mieszkańcy La Masii, którzy nie mogą wrócić do domu na Boże Narodzenie, zwłaszcza afrykańscy koszykarze, którzy rywalizują już 26 grudnia i nie mają czasu na podróż. W takich przypadkach Barça miała plan awaryjny. Zawsze był dyżurny opiekun, dozorca, personel kuchenny i organizowano rodzinny posiłek lub kolację z opiekunami lub trenerami, którzy czasami jedli kolację dwa razy: raz ze swoimi uczniami, aby nie zostawiać ich samych w tych dniach, a raz z ich rodzinami. Aby czuli się jak w domu".

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (4)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze