Jakie były najlepsze i najgorsze aspekty dzisiejszego spotkania o Superpuchar Hiszpanii zdaniem redakcji FCBarca.com?
Najlepsze: Raphinha poprowadził wielką drużynę do pierwszego tytułu!
Barcelona rozpoczęła dzisiejsze spotkanie chyba najgorzej, jak tylko mogła. Zmarnowała dwie okazje, a później sama dała sobie strzelić gola. Na szczęście zespół kontynuował swoją grę i dzięki świetnej akcji Lamine Yamala wyrównał, a później po golach Lewandowskiego, Raphinhi oraz Balde wyszedł na wysokie prowadzenie. Kiedy po przerwie Raphinha podwyższył na 5:1, wydawało się, że możemy doczekać się jakiegoś rekordowego zwycięstwa. Po czerwonej kartce dla Wojciecha Szczęsnego i golu Rodrygo trzeba było jednak skupić się na defensywie i przyniosło to oczekiwany rezultat. Bardzo dobrze pracował wprowadzony w pierwszej połowie w miejsce kontuzjowanego Martíneza Ronald Araujo, nieustępliwy jak zawsze był Casadó, znakomitą zmianę dał Dani Olmo, a w kluczowych momentach na swoim miejscu byli Koundé czy Iñaki Peña. Dzisiaj na brawa zasłużyli nie tylko strzelcy bramek i ofensywni zawodnicy, ale cała drużyna, która pomimo problemów i błędów nie zwątpiła i ostatecznie zdobyła pierwszy tytuł w tym sezonie. Trzeba przyznać, że w Barcelonie Hansiego Flicka w meczach z wielkimi zawodzi co najwyżej skuteczność.
Najgorsze: uraz Martíneza, błąd Szczęsnego i problemy z Mbappe oraz linią spalonego
Kontratak Realu, który przyniósł pierwszego gola pokazał, że dzisiaj nie będzie łatwo rywalizować przy wysoko ustawionej defensywie. Wyzwanie skomplikowało się jeszcze bardziej, kiedy boisko z urazem opuścił Martínez. Bardzo dużo problemów sprawiał Mbappe, który tym razem często unikał pułapek ofsajdowych i świetnie wychodził na wolne pole. Francuz zdobył bramkę, a mógł też dołożyć przynajmniej jeszcze jedną i dodatkowo zanotować asystę. Niestety poważny błąd przytrafił się Wojciechowi Szczęsnemu, który zaliczył złe wyjście z bramki i sfaulował Kyliana Mbappe, za co obejrzał czerwoną kartkę. Po tej sytuacji Barcelona musiała skupić się niemal wyłącznie na obronie i grać futbol, który przychodzi jej z trudem. Biorąc pod uwagę wszystkie problemy, wysokie zwycięstwo smakuje jednak jeszcze lepiej. Tym bardziej, że Gil Manzano z jakiegoś powodu oszczędził zarówno Camavingę, jak i Viníciusa, podczas gdy obaj zasłużyli na to, by obejrzeć po dwie żółte kartki.
Komentarze (31)