Sprawy Ronalda Araujo i Jonathana Taha są od siebie uzależnione. Jak twierdzi Toni Juanmarti na łamach dziennika Sport, odejście Urugwajczyka z Barcelony byłoby praktycznie przypieczętowaniem przybycia Niemca. Wygląda jednak taka, że będzie wręcz przeciwnie.
Według Juanmartiego pozostanie i możliwe przedłużenie umowy Ronalda Araujo oznacza spore wątpliwości ws. przybycia Jonathana Taha, które miało zostać już praktycznie uzgodnione. Nie oznacza to, że gdy Araujo przedłuży kontrakt, podpisanie umowy z niemieckim środkowym obrońcą zostanie odwołane, ale znacznie się skomplikuje.
Aby Tah mógł przybyć, Barça musiałaby według dziennikarza pozbyć się innego bądź nawet innych stoperów. Jeśli nie Araujo, krzyżyk zostałby postawiony przy nazwiskach Andreasa Christensena i Erica Garcíi. W takiej sytuacji Barça mogłaby liczyć na kwartet: Araujo, Cubarsí, Tah i Iñigo Martínez. Warto dodać, że zdaniem Juanmartiego umowa Baska po rozegraniu min. 45 minut w jeszcze 8-10 meczach zostałaby automatycznie przedłużona. 33-latek byłby, co więcej, skłonny zaakceptować drugorzędną rolę.
Problem w tym, że pozostała trójka aspiruje do roli niekwestionowanego zawodnika wyjściowego składu. Juanmarti twierdzi, że Jonathan Tah chce trafić do zespołu, w którym grałby regularnie od pierwszej minuty. Niemiec nie zamierza też zbyt długo czekać na wyjaśnienie tej sytuacji.
Komentarze (49)