Każdy przeciętny kibic Barcelony przed wczorajszym starciem był przekonany, że w wyjściowym składzie na mecz z Valencią wyjdzie Iñaki Peña. Ostatecznie Hansi Flick postawił po raz kolejny na Wojciecha Szczęsnego, mimo popełnionych błędów we wtorkowym spotkaniu z Benfiką. Dzięki temu Polak po raz pierwszy w tym sezonie wystąpił w meczu LaLigi.
Wydawać się mogło, że po występach w Superpucharze Hiszpanii oraz Pucharze Króla polski bramkarz wróci na ławkę rezerwowych. Szczęsny dostał jednak szansę w meczu Ligi Mistrzów z Benfiką, co jeszcze mocniej utwierdzało dziennikarzy w przekonaniu, że będzie on bramkarzem na rozgrywki pucharowe, a ligowym titularem zostanie Peña.
Wieczór, jaki przeżył Wojciech Szczęsny w Lizbonie był absolutnie szalony. Polak nie ustrzegł się błędów w pierwszej połowie, by w końcówce meczu przy stanie 4:4 obronić sytuację sam na sam z Angelem Di Marią, utrzymując zespół w grze o trzy punkty. Javier Miguel z ASa był zdania, że pozostanie on bramkarzem na Ligę Mistrzów i Puchar Króla, zaś w meczach LaLigi między słupki wchodzić będzie Iñaki Peña. Nie sprawdziło się to już przy pierwszej okazji i na ligowy mecz z Valencią wyszedł Szczęsny.
- Z Wojtkiem w bramce jeszcze nie przegraliśmy - mówił przed meczem Hansi Flick. Toni Juanmarti ze Sportu, powołując się na źródła z szatni Barcelony donosi, że dla Flicka doświadczenie Szczęsnego w tak młodym zespole bardzo wiele znaczy. Kolejnym atutem są umiejętności Polaka w grze między słupkami, zdecydowanie większe niż Iñakiego Peñi.
Szczęsny mimo popełnianych błędów emanuje spokojem i pewnością siebie. To on miał być piłkarzem, który w Lizbonie po fatalnej pierwszej połowie najbardziej zagrzewał i motywował kolegów do walki, co miało zrobić na drużynie i sztabie ogromne wrażenie. Hansi Flick po meczu z Valencią przyznał, że decyzja o postawieniu na Wojciecha Szczęsnego była właściwa i będzie on bramkarzem w kolejnych spotkaniach, w tym w środowym starciu z Atalantą w ramach Ligi Mistrzów.
Jest jeszcze za wcześnie, by ocenić, czy Flick postawi na Polaka w bramce do końca sezonu. Oceniając jego występy pod kątem stricte sportowym, nie rozwiewają one wątpliwości, natomiast niemiecki trener i jego sztab widzą znacznie więcej niż 90 minut meczu sprzed telewizora i pozostaje liczyć na to, że Szczęsny otrzymany kredyt zaufania wykorzysta, a poziom jego kolejnych występów się ustabilizuje.
Komentarze (82)