Ostracyzm Ansu Fatiego trwa - czytamy w Sporcie. Skrzydłowy z Hiszpanii po raz kolejny znalazł się poza kadrą meczową, tym razem na starcie z Sevillą w ramach 23. kolejki LaLigi. Barcelona szuka najlepszego rozwiązania dla swojego zawodnika.
Barcelona chce, żeby Ansu Fati mógł dalej rywalizować na poziomie. Klub dał mu wszystkie możliwości, by odejść w zimowym okienku transferowym i zbierać minuty. Postawa zawodnika jest jednak niezrozumiała. Wszyscy dają mu do zrozumienia, by opuścił Barçę, wiedząc, że do końca sezonu nie zagra praktycznie w ogóle w drużynie Hansiego Flicka.
Przypadek Fatiego jest wyjątkowy dla Barçy. Chodzi tu o wychowanka, który nie mógł osiągnąć pełni swojego potencjału przez swoje problemy ze zdrowiem. Zarówno sztab, jak i koledzy z zespołu widzą profesjonalizm piłkarza, który robi wszystko, by wrócić na swój najwyższy poziom, ale wydaje się to na ten moment niemożliwe. Flick rozmawiał z piłkarzem w grudniu, przekazując mu, że w styczniu może odejść, jeśli uważa to za szansę. Fati nie chciał podjąć wyzwania w innym miejscu.
Ostatnio dość sporą ofertę za Ansu mieli złóżyć Saudyjczycy, ale skrzydłowy ją odrzucił. W bezpośrednim kontakcie z Jorge Mendesem w jego sprawie był Beşiktaş, ale na razie do niczego nie doszło. Dla Barçy to nie jest już kwestia ekonomiczna, ale bardziej sportowa. Kontrakt Fatiego obowiązuje do 2027 roku. Klub już zdał sobie sprawę, że będzie bardzo ciężko oszczędzić pieniędze, które będzie musiał wydać na jego pensję. Chodzi bardziej o to, by grał i mógł pokazać się w meczach.
Rozmawiano z Jorge Mendesem, że najlepszym wyjściem byłoby wypożyczenie na pół lub półtora roku, ale nawet portugalski agent nie mógł przekonać zawodnika. Barça niczego nie wyklucza, ale nie będzie Ansu do niczego zmuszać. To on musi chcieć postawić krok - jeśli nie zrobi tego teraz, to powinien to zrobić obowiązkowo latem. Na ten moment sytuacja jest bardzo ciężka.
Komentarze (57)