Robert Lewandowski zanotował dublet w meczu z Borussią Dortmund, dzięki czemu ma już na koncie 99 bramek w barwach Barcelony. W dzisiejszym spotkaniu z Leganés Polak może więc wejść do elitarnego grona zawodników z trzycyfrową liczbą trafień w Blaugranie.
Oczywiście nie ma pewności, czy wieczorem Lewandowski zagra od pierwszej minuty. Wszystko będzie zależało od tego, komu Hansi Flick będzie chciał dać odpocząć w perspektywie rywalizacji z Borussią. Znaczenie może mieć to, że Lewy chce walczyć o Trofeo Pichichi. Polak ma na koncie 25 goli, a Kylian Mbappe – 22. Lewandowski stoi więc przed szansą, aby po raz drugi w karierze zdobyć wyróżnienie dla najlepszego strzelca LaLigi. Napastnik siedem razy wygrywał taką nagrodę w Bundeslidze, a, licząc krajowe puchary i rozgrywki w Polsce, sięgnął po 20 statuetek tego typu.
Łącznie Lewandowski zdobył w tym sezonie już 40 bramek, o 14 więcej niż w poprzednich rozgrywkach i 7 więcej niż w swojej pierwszej kampanii w barwach Barcelony. 36-latek może też śmiało aspirować do nagrody dla najlepszego strzelca Ligi Mistrzów. Polak zanotował w europejskich pucharach 11 trafień, a wyprzedza go tylko Raphinha (12). Lewy goni też w historycznej klasyfikacji (ma w sumie 105 bramek) Leo Messiego (129) i Cristiano Ronaldo (140). Brakuje mu do nich kolejno 24 i 35 goli. Napastnik Barçy na pewno ma w zasięgu rekord Argentyńczyka w liczbie trafień w jednej edycji tych rozgrywek (14).
Przy pozytywnym przebiegu wydarzeń dla Blaugrany Lewandowski może jeszcze rozegrać w tym sezonie 13 meczów. Dobicie do 50 trafień w sezonie jest w jego zasięgu. Lewy w historycznej klasyfikacji Barcelony zrównał się już z Pedro i zajmuje obecnie 22. lokatę. Przed nim takie legendy jak Juan Manuel Asensi (101), José Antonio Zaldua (104) czy Neymar (105). Do zajmującego 10. pozycję Angela Arochy Lewandowski traci 28 goli. Polak ma duże szanse, żeby w następnym sezonie wejść do czołowej dziesiątki, mimo że gra w klubie dopiero od 2022 roku.
Komentarze (8)