Jakie były najlepsze i najgorsze aspekty dzisiejszego pojedynku Barcelony z Leganés zdaniem redakcji FCBarca.com?
Najlepsze: trzy punkty y nada más
Wyjazdowe pojedynki z ekipami walczącymi o utrzymanie w lidze nigdy nie są łatwe. Dzisiejszego wieczora liczyły się tylko punkty i tak na spotkanie patrzyli zawodnicy i trenerzy obu drużyn. Barcelona nie stworzyła sobie dzisiaj wielu okazji do zdobycia bramki i popełniła kilka poważnych błędów w obronie, a mimo to zwyciężyła. Warto wyróżnić Martíneza za interwencję w doliczonym czasie gry oraz Wojciecha Szczęsnego, który obronił dzisiaj wszystko, co trzeba było obronić, by zespół miał szansę zdobyć komplet punktów. Siedem punktów przewagi nad Realem nakłada na podopiecznych Carlo Ancelottiego presję - teraz to Królewscy muszą zwyciężyć, by liczyć się jeszcze w walce o mistrzostwo. Dokładnie o to chodziło.
Najgorsze: takie mecze powodują nawroty zgrzytania zębami
Jakkolwiek trzeba zrozumieć, że kibice Leganés na to spotkanie czekali miesiącami, a przy możliwości pokonania Barcelony cel uświęca środki, to dla kibica Barcelony był to mecz wprost okropny. Piłki na wysokim poziomie w zasadzie nie oglądaliśmy, a goście w przekroju ponad 90 minut rozegrali może dwie lub trzy naprawdę ciekawe akcje. Dość powiedzieć, że w pierwszych 45 minutach nie stworzyli sobie ani jednej dobrej okazji, a punkty zdobyli dzięki samobójczemu trafieniu Saenza. Na domiar złego w pierwszej połowie boisko z urazem opuścił Balde. Mecz do zapomnienia.
Komentarze (4)