FC Barcelona podejmie jutro Celtę Vigo w meczu, który jest kluczowy dla obu drużyn. Barça postara się utrzymać przewagę nad Realem Madryt, a przyjezdni walczą o awans do Ligi Europy. Jednym z kluczowych elementów w drużynie Celty jest Oscar Mingueza, który latem może przynieść Blaugranie kilkanaście milionów euro.
Kataloński klub wdrożył nową strategię, która już przynosi wymierne efekty. Chodzi o wpisywanie do umów gwarancji zysku z przyszłych transferów piłkarzy, co pozwala zachować szansę na zarobek, nawet jeżeli zawodnik opuszcza Barçę za darmo. Tak było w przypadku Nico Gonzáleza, który zimą przeszedł z Porto do Manchesteru City, napełniając klubową kasę. To nie jedyny taki przypadek w ostatnim czasie; Barcelona może też zarobić na przejściu Estanisa Pedroli z Sampdorii do Bolonii.
Podobnie ma się sytuacja z Minguezą, za którego latem przychodziły oferty sięgające 20 milionów euro, z czego Barça ma zagwarantowane 50%. 25-latek wyrósł na jednego z najlepszych obrońców w lidze. Jego wartość rynkowa eksplodowała, a sam Óscar udowodnił, że jest bardzo uniwersalnym piłkarzem, radząc sobie nie tylko jako klasyczny boczny obrońca, ale również na wahadle czy bliżej środka boiska.
Hiszpan wraca do domu w najlepszym momencie swojej kariery. Niedawno udzielał wywiadu dla Jijantes, w którym pochwalił młode gwiazdy Barcelony, którym udało się osiągnąć to, czego on sam nie mógł zrobić - wywalczyć sobie miejsce w wyjściowym składzie jako wychowanek. "Kiedy patrzysz na Cubarsíego to wygląda jakby miał 15 lat doświadczenia w lidze, a Lamine.... to szalone. Widzisz jak silna jest Barcelona, z Borussią cierpieli, ale ciężko jest pozostać skupionym mając czterobramkową zaliczkę. Najważniejsze, że awansowali" - mówił Mingueza w trakcie wywiadu.
Komentarze (5)