Raphinha: Czego nam zabrakło w tym sezonie? Tych trzech minut

Dawid Lampa

30 maja 2025, 13:00

Sport

30 komentarzy

Fot. Getty Images

W wywiadzie dla Sportu Raphinha podsumowuje sezon 2024/25, który był jego najlepszym w karierze. Brazylijczyk przyznaje, że czuje się świetnie w Barcelonie, choć jeszcze rok temu myślał, że odejdzie. Zapraszamy do przeczytania tłumaczenia wypowiedzi zawodnika Barçy.

Pierwsza część wywiadu z kilkoma wypowiedziami.

[SportCo znaczy Flick dla Raphinhi?

Raphinha: Dużo, bardzo dużo. Jeśli twój trener pokazuje, że na ciebie liczy, że jesteś dla niego ważną osobą, to sprawia, że czujesz się wyjątkowo i daje ci spokój w pracy i pokazywaniu tego, ile jesteś warty. Z jego przyjściem wszystko się zmieniło.

Latem zostałeś wybrany kapitanem i byłeś liderem.

Bycie kapitanem nie oznacza tylko noszenia opaski. To idzie dużo dalej. Myślałem o sobie bardziej poza klubem niż w nim, więc bycie kapitanem nawet nie przechodziło mi przez myśl. Być wybranym przez kolegów - młodszych i starszych - sprawiło, że czułem się wyjątkowo. Widziałem, że są ludzie, którzy chcą, żebym tu był jako jeden z liderów szatni. Czułem się bardzo dobrze. Spełniam swoje marzenie, którym jest noszenie tej koszulki, nie wyobrażałem sobie bycia kapitanem.

Jaką ocenę dasz temu sezonowi?

Dziewięć (na dziesięć). Myślę, że czegoś nam zabrakło. Tych trzech minut [z Interem w rewanżowym półfinale, przyp. red.]. Nie myślę tak tylko ja, ale też ludzie z naszego środowiska. Byliśmy pewni, że jesteśmy zdolni do wygrania Ligi Mistrzów, ale taki jest futbol. Kto jest najlepszy, wygrywa. Dlatego ludzie zakochują się w piłce nożnej. Zabrakło nam trzech minut. Zabrakło nam dojrzałości, by lepiej przetrzymać tę końcówkę spotkania. Bardzo doceniam to, co zrobiliśmy w tym sezonie, ale myślę też o tym, czego nie zrobiliśmy. Dlatego daję dziewiątkę.

Macie już wyzwanie na kolejny sezon...

Oczywiście. Znów spróbujemy i będziemy walczyć o Ligę Mistrzów.

Wygrać wszystko z Realem Madryt, który ma Viníciusa, Mbappé i Bellinghama to też wielki sukces.

Tak, wygranie tych czterech klasyków to wielki sukces. Może być tak, że jedna drużyna wygląda dobrze, druga gorzej, ale klasyk to zawsze inny mecz. W tym spotkaniu wszystko się zmienia. Wygranie czterech to coś wyjątkowego, co trzeba docenić.

A jaką ocenę dajesz sobie za ten sezon?

Też dziewiątkę. Myślę, że było bardzo dobrze, ale nigdy nie dałbym sobie dziesiątki. Bardzo dużo od siebie wymagam. Czuję, że zagrałem świetny sezon, najlepszy w moim życiu, ale były słabsze momenty, które mi się nie podobały. Dlatego nie mogę dać dziesiątki. 

Można jeszcze poprawić twoje liczby?

Mam nadzieję, że tak. W ten sposób mogę pomóc zespołowi wygrywać więcej tytułów.

Byliście tak dobrzy, że nawet jesteś uważany za jednego z kandydatów do wygrania Złotej Piłki.

Na początku sezonu byłem bardziej poza klubem niż w nim. Jeśli pytasz mnie o to, czy moim celem było wygrywanie indywidualnych nagród, to nic z tych rzeczy. I tym bardziej, jeśli chodzi o Złotą Piłkę. Jeśli teraz walczę o tę nagrodę, to powodem jest sezon, jaki zagrałem. Doceniono mnie. Dla mnie obecność wśród dziesięciu faworytów to już zwycięstwo. Nigdy nie było to celem i nigdy nie przechodziło mi przez myśl, dlatego bycie w takim miejscu, to już triumf.

Wśród faworytów jest też Lamine Yamal. Widziałeś kiedyś coś podobnego?

Nigdy. Ani u 17-latków, ani u 20-latków. Lamine ma coś wyjątkowego, coś nie z tego świata. To coś niesamowitego, jest świetnym chłopakiem. Bardzo dobrze się dogadujemy, jest jak mój młodszy brat. Zajmuję się nim najlepiej, jak mogę. Ma 17 lat, a ja wiem, jak wyglądała moja głowa w tym wieku. Nie robiłem nic podobnego do tego, co on robi, ale to jeszcze dziecko. Próbuję dbać o niego najlepiej, jak mogę, żeby dalej dawał radość naszym kibicom i popisywał się na boisku. Szkoda, że w dzisiejszym futbolu nie liczy się tylko jakość. On ją ma i nigdy jej nie straci. Chodzi też o pracę, a on bardzo się temu poświęca. Na boisku nie potrzebuje pomocy. Poza nim pomagam mu jak starszy brat. Ma wszystko, żeby zostać jednym z najlepszych w historii futbolu. 

Sezon zakończył się paradą po ulicach miasta. Widać było, że byłeś bardzo szczęśliwy.

Tak, to było niesamowite. Dużo lepsze niż to sprzed dwóch lat, kiedy wygraliśmy ligę. To było świetne. Ludzie cieszyli się tym, co osiągnęliśmy, a my tym, co się dzieje. Chcemy powtórzyć to jeszcze wiele razy.

Widać, że jesteście jak rodzina.

Wszyscy bardzo dobrze się dogadujemy. A to ciężkie, żeby wszyscy zawodnicy z kadry się ze sobą trzymali. Byłem już w wielu drużynach i ta teraz jest topowa. Jest wśród najlepszych, w jakich byłem.

Przeszedłeś stadion na Montjuïc na kolanach. To obietnica?

Bardziej od obietnicy była to wdzięczność. Mówiłem, że zrobię to, jeśli wygramy Ligę Mistrzów, co jest jedynym, co zostało mi do wygrania z Barçą, ale nie wygrałem wcześniej Pucharu Króla. Miałem tego nie robić, ale myślałem o sezonie, jaki zagrałem i o tym wszystkim, co wygraliśmy... I musiałem za to podziękować. 

Więc za rok znów to zrobisz już z Ligą Mistrzów.

Oby. Na nowym Camp Nou.

A teraz trzeba skończyć sezon z reprezentacją Brazylii i Carlo Ancelottim. 

To trener, który wygrał najwięcej tytułów w piłce nożnej w swojej karierze. Praca z najlepszymi to coś wyjątkowego. Mamy wielkie nadzieje, by wygrać z nim wiele rzeczy. Rozmawialiśmy sporo razy i wydaje mi się świetną osobą. Bardzo na to czekam i jestem pewien, że dobrze nam pójdzie. 

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (30)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze