Lamine Yamal ma dopiero 17 lat, a zdaniem wielu ekspertów już jest najlepszy na świecie. Tak błyskawiczny rozwój jest czymś, czym nie mogą pochwalić się ani Messi, ani Cristiano Ronaldo. Chyba tylko Pelé tak szybko wskoczył na światowy poziom. Jest się z czego cieszyć, ale nie wolno zapominać o zagrożeniach dla klubu i samego piłkarza.
Rozwój zawodnika nie przebiega w sposób liniowy, to znaczy, że nie w każdym kolejnym sezonie będzie poprawiał się w takim samym tempie. Na Laminie jednak już teraz ciąży odpowiedzialność za grę drużyny, co było już widoczne podczas półfinałowego dwumeczu z Interem, kiedy 17-latek wziął zespół na swoje barki. Konieczność poradzenia sobie z wymaganiami kibiców nie ułatwia młodemu piłkarzowi spokojnego rozwoju, co jest kluczowe w jego wieku.
Kolejny kontrakt, który Hiszpan podpisze po ukończeniu 18 roku życia przyniesie mu miliony. Oczywiście są to pieniądze, na które skrzydłowy w każdej mierze zasłużył, ale klub musi nadzorować swoją perełkę, by ta nie poszła drogą Maradony i Neymara. Wraz z wielkim wynagrodzeniem przychodzą pokusy, które odwracają uwagę od treningów, meczów i codziennej rutyny piłkarza. Talent jest czymś bardzo istotnym, ale przykłady Argentyńczyka i Brazylijczyka dobitnie udowadniają, że przy zdezorganizowanym życiu prywatnym łatwo i szybko spada się ze szczytu.
17-latek powinien czerpać przykład z Lionela Messiego. Nie chodzi tu o porównywanie ich talentu czy stylu gry, a o zachowanie poza boiskiem. Brak skandali, tytaniczna praca i ciągły głód wygranej to droga, którą Lamine Yamal musi podążać, jeżeli chce nawiązać do największych w historii. Z każdym kolejnym sezonem oczekiwania będą tylko wyższe i nikt nie będzie pamiętał o tym, że Lamine jest w gruncie rzeczy zwykłym nastolatkiem, który został rzucony w wir wielkiej piłki. Porady i wskazówki są mu teraz równie potrzebne co pochwały i nagrody.
Komentarze (11)