Joan García został oficjalnie ogłoszony nowym zawodnikiem Barcelony, a dziś podpisał kontrakt z katalońskim klubem. Choć zazwyczaj to wydarzenie jest w klubie dość huczne, tak tutaj wstrzymano się z wieloma rzeczami. Dyskrecja ponad wszystko.
Ferran Martínez i Sergi Solé z Mundo Deportivo podejmują refleksję na ten temat, pisząc:
- W futbolu pełnym świateł fleszy, czerwonych dywanów i selfie zdarzają się sprawy, które są rozwiązywane za kulisami. Tak było z podpisaniem kontraktu przez Joana Garcíę. To było zdecydowane „tak” dla katalońskiego klubu, ale bez większego rozgłosu. Nie na stadionie, nie z kibicami, bez świateł aparatów dziennikarzy. Tylko salka, kilka podpisów, zdjęcia z prezydentem i uśmiech z przekonaniem, że podjęto właściwą decyzję.
Joan przyjechał na Camp Nou razem ze swoimi najbliższymi - z rodzicami, bratem i swoją partnerką, Anną, która pochodzi z tego samego miasteczka, co on. Towarzyszyli mu i ukrywali go jego bliscy współpracownicy: agent, Juanma López, Andy Bara, czyli członek firmy reprezentującej piłkarza, a także prawnik, Rafa Valencia. Tylko najbliżsi towarzyszyli Garcíi w tym wydarzeniu, które, mimo że zorganizowane w prosty sposób, zmienia jego życie o 180 stopni.
Jeśli chodzi o Barcelonę, to pojawili się, co oczywiste, najważniejsi - Joan Laporta, Rafa Yuste, Deco, Bojan Krkić, Alejandro Echevarría, Enric Masip i Manana Giorgadze, czyli prezydent i jego najbliżsi współpracownicy.
Nie było prezentacji ani na Spotify Camp Nou, ani na Estadi Johan Cruyff, ani nigdzie indziej. Nie pokazano również zdjęć z kartą socio, co zazwyczaj pokazuje się wraz z przybyciem nowego zawodnika. Tło sytuacji nie pozwala na taki symboliczny gest. Groźby, również śmierci i nękania, z którymi spotkał się Joan García wymusiły dyskrecję. Bramkarz musiał nawet zmieniać numer telefonu, do którego dobrali się kibice Espanyolu. Klub chciał zadbać o swojego nowego zawodnika.
Miłym akcentem tego dnia było składanie autografów zgromadzonym nieopodal stadionu kibicom. García z uśmiechem podszedł do fanów, by zrobić sobie z nimi zdjęcia i podpisać kilka koszulek. Bez wielkich fajerwerków medialnych, ale z klasą 24-latek postawił krok naprzód w swojej karierze. Nie zawsze potrzebne jest show, choć w Barcelonie różnych ekscesów i tak nie brakuje.
Komentarze (6)