W drugiej części wywiadu Ivana Rakiticia dla Sportu przedstawiamy wypowiedzi Chorwata na temat bieżących spraw dotyczących FC Barcelony. Chorwat skomentował m.in. grę Lamine Yamala czy wybór między Joanem Garcíą a Markiem-Andre ter Stegenem.
David Bernabéu (Sport): Jeśli chodzi o aktualną sytuację Barçy - a wiem, że lubisz ją analizować - uważasz, że Barça wróciła?
Ivan Rakitić: Wróciła i to w bardzo ładny sposób. W zeszłym sezonie brakowało tylko kogoś z odrobiną więcej doświadczenia, kogoś, kto potrafiłby czasem uderzyć pięścią tam, gdzie boli. Ale myślę, że Barça naprawdę budzi postrach nie tylko w lidze, ale także w Europie.
Lamine Yamal to najgłośniejsze nazwisko w Barçy...
To przyszłość klubu. Bez wątpienia. Musimy pozwolić mu cieszyć się tym, dalej tańczyć. Bo wszyscy to robiliśmy, mając 17 lat. Niech się cieszy. On będzie wiedział, co ma robić, i wie, że ma naszą sympatię.
Powiedziałeś kiedyś, jak Piqué, że w Waszej Barçy miałby raczej trudno zostać podstawowym zawodnikiem.
Musiałby walczyć ze swoim idolem, Neymarem. Ale nie tylko on — każdy. To było trudne, bardzo trudne. Oczywiście, że ucieszylibyśmy się, mając takiego chłopaka w drużynie.
Czy widzisz coś z Iniesty w Pedrim?
Nie, ja chcę widzieć Pedriego. Andrés jest wyjątkowy i "bardzo inny", ale Pedri ma swoje cechy, które są bardzo "barcelońskie". Dlatego czerpie przyjemność z gry i dlatego działa tak, jak działa. Często są zawodnicy, którzy są trochę stworzeni pod dany zespół, pod dany klub. Myślę, że w przypadku Pedriego i Barçy to zachodzi w stu procentach. Rozumie grę, ustawienie — i dlatego funkcjonuje. Poza tym w tym sezonie nie miał poważnych kontuzji i mógł naprawdę cieszyć się rytmem rywalizacji. Mógł rozegrać 10 meczów z rzędu bez problemu. To się na końcu czuje, bo łapie się rytm, automatyzmy. Myślę, że wszyscy, nie tylko culés, cieszyliśmy się z Pedriego. To cudowne patrzeć, jak gra każdego dnia.
Przypadek Nico Williamsa... Czy w sytuacji takiej jak obecna zażądałbyś klauzuli odejścia? Czy raczej powiedziałbyś: "Moim marzeniem jest grać w Barçy i skaczę na główkę"?
Każdy musi wiedzieć, co jest dla niego ważne. Dla mnie tak było. Kiedy do mnie zadzwonili, to było jasne: muszę znaleźć porozumienie, jakiekolwiek by nie było. Nie chodzi o to, czy potrzebuję klauzuli, czy nie. Jasne, że można czegoś zażądać. Jeśli obie strony naprawdę tego chcą, to znajdziemy rozwiązanie.
Czyli w sytuacji takiej jak Nico, z tym marzeniem o grze w Barçy, naciskałbyś do końca, żeby dojść do porozumienia.
Tak. Jeśli ja chcę zawodnika na 100%, a on chce przyjść na 100%, to musimy znaleźć rozwiązanie. Na pewno je znajdziemy, jeśli wszyscy jesteśmy przekonani i także finansowo jesteśmy w stanie to zrobić.
Barça sprowadziła Joana Garcíę, a ty znasz Marca-André ter Stegena. Grałeś z nim. Jak myślisz, jak ta sytuacja się rozwinie?
Oby dobrze. Hansi będzie miał dość napiętą sytuację, bo grać może tylko jeden bramkarz. Wszyscy wiemy, jak to jest. Nieważne, czy to pierwszy, drugi, trzeci czy piąty — ten, kto przychodzi na trening, chce grać. To nie będzie łatwe. Joan García jest dobry, to bramkarz z ogromnym talentem. Ale rywalizuje z Marciem. Jeśli mam Ter Stegena w drużynie, to gra Ter Stegen. Jest kapitanem, ma szacunek wszystkich i jest bardzo ważny. Jestem przekonany, że Hansi ma plan, dobrze go przygotował. Zobaczymy, czy uda mu się stworzyć atmosferę w drużynie, by to działało, bo najważniejszy jest zespół i musi dobrze funkcjonować.
Ter Stegen jako rezerwowy to nie jest dobry interes...
Kto uważa, że bycie rezerwowym to dobry interes, ten powinien dać sobie spokój. Wszyscy chcemy grać. To "nie szkodzi, wewnętrznie mnie to zżera, ale trudno” — to nie istnieje. Ważne, żeby hierarchia była jasno ustalona i wszystko było jasne od pierwszego dnia. Lepiej tak, niż zostawiać to do późniejszego rozwoju. Jestem przekonany, że Hansi wie, co trzeba zrobić, ale dla mnie to jasne: jeśli Marc jest w mojej drużynie, zawsze będzie grał.
Komentarze (11)