Jules Koundé oficjalnie złożył dziś podpis pod nową, ważną do 2030 roku, umową z FC Barceloną. Po uroczystym podpisaniu z Joanem Laportą, Deco i Rafą Yuste Francuz odpowiedział na pytania dziennikarzy.
W debiucie ligowym zagrał Eric García. Jak widzisz rywalizację z nim? I nie wiem, czy ty sam fizycznie jesteś już na 100%.
Jules Koundé: Uważam, że to bardzo dobre. Myślę, że to właśnie rywalizacja sprawia, że dajesz z siebie maksimum. Zawsze lubiłem konkurencję. Eric to bardzo dobry zawodnik, wykonuje świetną pracę, także wtedy, gdy ja byłem kontuzjowany w zeszłym sezonie. Jeśli chodzi o moją kondycję fizyczną - tak, czuję się dobrze, jestem w trakcie odzyskiwania pełni sił. Dopiero zaczęliśmy sezon, więc nie powiem, że już teraz jestem na 100%, ale z każdym kolejnym meczem w nogach będzie lepiej.
[Alfredo Martínez, Onda Cero] Być może poprzedni sezon był najlepszym w twojej karierze. Wyzwanie polega teraz na tym, by utrzymać ten poziom, który pozwolił wielu uznawać cię za jednego z najlepszych prawych obrońców na świecie.
Tak, oczywiście. Każdy sezon zaczynam z myślą, żeby być lepszym zawodnikiem niż rok wcześniej. Jestem bardzo wymagający wobec siebie, dlatego pracuję i mam nadzieję poprawić to, co trzeba poprawić, i utrzymać poziom, jaki prezentowałem w zeszłym sezonie.
[Guillem Borràs, Jijantes] Chciałbym wrócić do finału Pucharu Króla z poprzedniego sezonu – to był wyjątkowy moment w twojej karierze, bo nie tylko zdobyłeś gola, ale też dałeś drużynie zwycięstwo nad największym rywalem. Jak to wspominasz?
To było bardzo wyjątkowe. Jako obrońca zwykle nie jesteś w centrum uwagi - tę mają napastnicy. Nie mam z tym problemu, tak działa futbol. Ale czasami fajnie jest, gdy masz taki moment, w którym to ty stajesz się bohaterem, zdobywając tak ważnego gola. Dlatego to było coś szczególnego - bo nie zawsze mamy okazję zabłysnąć w taki sposób.
[Ángel Pérez, Mundo Deportivo] Masz już 142 mecze w barwach Barcelony, a po przedłużeniu kontraktu możesz przebić rekord Erica Abidala (193 spotkania), który jest obecnie Francuzem z największą liczbą występów w historii klubu. Co by to dla ciebie znaczyło?
Byłoby to dla mnie ogromnym powodem do dumy. Wielu francuskich piłkarzy grało tutaj i zostawiło po sobie legendę - Eric Abidal jest jedną z nich. Nie będę ukrywał, to jest dla mnie cel. Już w zeszłym sezonie przeskoczyłem kilku innych francuskich kolegów. To przyjemność móc rozgrywać tak wiele spotkań i odgrywać ważną rolę w największym klubie na świecie. Jestem bardzo wdzięczny za taką możliwość.
[Sergi Capdevila, Diario Sport] W zeszłym sezonie wygraliście potrójną koronę, a dla wielu graliście najlepszy futbol w Europie. Teraz, w drugim roku pracy Flicka, oczekiwania są jeszcze większe - kibice wymagają Ligi Mistrzów. Czy uważasz, że to niebezpieczne, gdy ludzie stawiają taki warunek?
Nie uważam tego za niebezpieczne. Widzimy, że ludzie są wymagający, bo dostrzegają, że mamy jakość, aby tego dokonać. Myślę, że kibice naprawdę cieszą się grą zespołu - widać to na stadionie, ale też, gdy chodzimy ulicami, czy podczas zagranicznych tournée. To coś, co bardzo doceniamy i co ja sam bardzo doceniam.
Jaki jest cel na ten sezon?
W Barcelonie zawsze mamy konkretne cele. Przy takim zespole i po takim sezonie jak poprzedni jasne jest, że musimy walczyć o wszystko - sportowo i ekonomicznie.
Twoja sytuacja kontraktowa przeciągała się, klub miał też swoje trudności. Jak przeżywałeś ten okres i jak teraz patrzysz na przyszłość Barcelony?
Mam ogromną motywację. Klub przeżywał trudne chwile, ale myślę, że wszystko idzie w bardzo dobrym kierunku, na wszystkich płaszczyznach. Powrót na nasz stadion też ma ogromne znaczenie - kibice bardzo za nim tęsknią, to historyczne i wyjątkowe miejsce, które daje przewagę także wobec rywali.
[TV3] Mówiłeś, że Liga Mistrzów nie jest obsesją, ale celem. Wytłumacz proszę.
Nie jest obsesją w tym sensie, że jeśli jej nie wygramy, sezon będzie uznany za porażkę. Poprzedni rok uważam za bardzo udany. Oczywiście, mogliśmy być lepsi i zdobyć Ligę Mistrzów - i to jest nasz cel. Ale mamy też inne trofea do zdobycia. Jasne, że to rozgrywki, które najbardziej ekscytują, nie tylko w Barcelonie, ale w całym świecie futbolu. Dlatego mówię, że to nie obsesja, ale oczywiście wszyscy marzymy, by ją wygrać.
[Juan Irigoyen, El País] Jak wygląda twoja współpraca na prawej stronie z Lamine Yamalem? To dla ciebie ułatwienie czy utrudnienie?
Mamy świetną relację. To znakomity, błyskotliwy piłkarz, ale też gracz zespołowy. Często skupiamy się na jego dryblingach, ale on naprawdę pracuje dla drużyny. Oczywiście nie będzie bronił jak każdy inny, bo musi oszczędzać energię na atak, i ja to doskonale rozumiem. Dla mnie nie ma problemu, że muszę trochę więcej bronić - skoro potem on daje asysty, zdobywa bramki i robi różnicę.
[El Chiringuito] Poprzedni sezon był niemal perfekcyjny, ale zawsze można coś poprawić. Nad czym najbardziej musicie popracować, żeby osiągnąć maksimum?
Wciąż możemy się poprawić we wszystkich aspektach - możemy grać jeszcze lepiej. Ale jeśli miałbym wskazać jedną rzecz, to powiedziałbym, że czasami musimy być bardziej pragmatyczni. Trzeba umieć dopilnować wyniku.
[Raúl Fuentes, Radio Marca] Za chwilę zostanie wręczona Złota Piłka. Czy w szatni żartujecie z Lamine Yamalem? Czy twoim zdaniem zasłużył na tę nagrodę, czy może wyżej oceniasz Dembélé?
Stawiasz mnie w trudnej sytuacji... Powiem krótko: Lamine zasłużył. Oczywiście są też inni piłkarze, którzy mieli świetny sezon, ale tak - on na to zasłużył.
Komentarze (8)