Zmiany w RFEF, zmiany w Komitecie Technicznym Arbitrów, nowe wytyczne - wszystko na nic. Barcelona rozegrała dwa spotkania ligowe i w obu doszło do sędziowskich skandali. Tym razem nie popisał się Alejandro Hernández Hernández, który podyktował bardzo wątpliwy rzut karny po zagraniu ręką Balde. Archivo VAR oceniło się występ na 3/10 opisując go jako kompletną porażkę.
"Kanaryjczyk, za namową Figueroy Vázqueza, postanowił całkowicie zignorować nowy okólnik CTA nr 3. Odgwizdał nieprawidłowy rzut karny po ręce Balde, po tym jak został wezwany przez VAR" - pisze Archivo VAR.
Jak już zdążyliśmy przywyknąć zasady sędziowania zmieniają się w Hiszpanii przed każdym sezonem. Od dłuższego czasu kierunek zmian jest taki, że sędziowie mają unikać odgwizdywania "miękkich" karnych i wkraczać tylko wtedy, kiedy przewinienie jest ewidentne. Hernández Hernández nie jest jednak w tym konsekwentny - w ubiegłym sezonie w bliźniaczej sytuacji nie podyktował "jedenastki" po ręce Tchouaméniego.
42-latek może się jednak pocieszać, w końcu ocena 3/10 i opisanie jego pracy jako porażki to jednak wciąż nieco lepiej, niż występ Munuery Montero, który za pierwszy ligowy mecz Barçy w tym sezonie otrzymał zasłużoną notę 1/10. Cóż, przynajmniej trend jest pozytywny. Pozostaje nam liczyć na to, że arbiter spotkania Barcelony z Rayo Vallecano wpisze się w ten wzrost i zostanie oceniony na chociaż 5/10.
Komentarze (44)