Barça Femení wraca dziś do Ligi Mistrzyń w jednym z najtrudniejszych wyjazdów tego sezonu. O 21:00 na Stamford Bridge zagra z Chelsea o utrzymanie prowadzenia w europejskiej tabeli i podtrzymanie mocnego wejścia w nowy format rozgrywek. Dokładnie za pięć dni na ten sam stadion przyjedzie zespół Hansiego Flicka.
Barça Femení poleciała wczoraj do Londynu nowym samolotem Vuelingu, z jasnym celem: pozostać liderem Ligi Mistrzyń UEFA. Lot bez niespodzianek, nowym Airbusem A320 z hasłem Dream, Play, Fly na kadłubie oraz wizerunkami Aitany, Alexii, Caroline Graham, Clàudii Piny, Esmee Brugts, Ewy Pajor, Patri i Salmy Paralluelo, a przed zespołem wymagający wyjazd na boisko Chelsea – z tą samą ambicją co zawsze, bo Barça Pere Romeu spróbuje ponownie zdobyć Stamford Bridge w czwartej kolejce fazy ligowej Champions League, tak jak robiła to przy trzech ostatnich wizytach.
Ten sam cel podróży czeka Barcelonę Hansiego Flicka za sześć dni. Kaprys kalendarza sprawił, że dziś Stamford Bridge odwiedzi drużyna kobieca, a 25. dnia miesiąca zrobi to pierwszy zespół męski. Barça nie stąpała po murawie Chelsea od 2018 roku. W tamtej ostatniej wizycie padł wynik 1:1 (Willian i Messi), a w rewanżu na Camp Nou Barça wygrała 3:0 i awansowała do ćwierćfinału Champions League. Kibice wciąż mają świeżo w pamięci 6 maja 2009 roku, czyli noc Iniestazo. I tamtą mityczną noc popisu młodziutkiego Messiego w 2006 roku, z czerwoną kartką dla Asiera del Horno i frustracją Mourinho.
Jeszcze lepiej wygląda Stamford Bridge z perspektywy Barcelony Femení, bo w trzech ostatnich półfinałach wygrywała tam za każdym razem. W poprzednim sezonie – efektowne 1:4 (Aitana, Pajor, Pina i Salma) i łączny triumf 2:8. W 2024 roku – zwycięstwo 0:2 (Aitana i Rölfo). W 2023 – wygrana 0:1 (Graham Hansen). W pamięci jest także finał z 2021 roku, gdy Barça pokonała Chelsea 0:4 na neutralnym stadionie w Göteborgu.
W najbliższy wtorek Barça Flicka będzie szukała zwycięstwa, które umieści ją w najlepszej ósemce. Zanim to nastąpi, Barça Pere Romeu spróbuje zdobyć komplet 12 punktów i dalej rządzić w Europie. Po rozgromieniu Bayernu, Romy i OH Leuven, Blaugrana będzie dziś walczyć z drużyną Soni Bompastor o czwarte zwycięstwo w tej edycji Champions League. "Trudno jest pokonać Chelsea, ale jeszcze trudniej jest to powtórzyć. Ostatnio udało nam się to dzięki dobrej grze i jeśli teraz znów rozegramy kompletny mecz, będziemy bliżej ponownego zwycięstwa" - mówił na konferencji prasowej trener Pere Romeu.
Chelsea również podchodzi do tego meczu niepokonana, choć z dwoma punktami mniej od Barcelony po remisie w pierwszym spotkaniu z Twente (1:1). Od tamtej pory – dwa pogromy: 4:0 z Paris FC i 0:6 na boisku St. Pölten.
Patri i Salma były obecne na grafice nowego Airbusa A320, ale nie pojawią się na Stamford Bridge z powodu kontuzji. Z powodów osobistych zabraknie także Marty Torrejón. W Chelsea bardzo istotna jest absencja bramkarki reprezentacji Anglii, Hannah Hampton, kluczowej podczas ostatniego EURO. Kontuzja mięśnia czworogłowego eliminuje ją z gry, a jej miejsce zajmie Livia Peng. Niedostępna jest także Mayra Ramírez.
Świetną wiadomością dla Barcelony jest powrót do znakomitej dyspozycji Ewy Pajor. Po przerwie spowodowanej kontuzją Polka wróciła na boisko już po czterech tygodniach i wygląda tak, jakby kontuzja nigdy nie istniała – z Realem Madryt trafiła dwa razy, otwierając i zamykając wynik Klasyku, choć do siatki trafiła tak naprawdę aż czterokrotnie. VAR zobaczył jednak spalonego i zagranie ręką Polki.
Przewidywane składy wg Sportu:
Barcelona: Cata Coll - Aicha, Mapi León, Irene Paredes, Ona Battle - Alexia, Laia Aleixiandri, Aitana - Caroline Graham Hansen, Ewa Pajor, Claudia Pina.
Chelsea: Peng - Carpenter, Bjorg, Bright, Baltimore - Cuthbert, Walsh, Kaptein - Rytting-Kaneryd - Macario, Thompson.
Komentarze (1)