Jakie były najlepsze i najgorsze aspekty dzisiejszego pojedynku z Athletikiem na Spotify Camp Nou zdaniem redakcji FCBarca.com?
Najlepsze: udany powrót do domu z odrobiną (nie tylko) piłkarskich fajerwerków
Każdy kibic Barcelony musiał na chwilę wstrzymać oddech, kiedy zobaczył ponad 45 tysięcy kibiców intonujących hymn klubu na Spotify Camp Nou. Wciąż jeszcze daleko do efekty końcowego, ale wrażenia były nieporównywalnie lepsze, niż w przypadku gry na Montjuïc. Przynajmniej w części do podniosłej atmosfery dostosowali się piłkarze. Początek meczu był bardzo dobry, a bramka Roberta Lewandowskiego już w czwartej minucie pozostanie w statystykach jako pierwszy gol na odnowionym Camp Nou. Jeszcze przed przerwą podwyższył Ferran Torres, który ostatecznie zakończył mecz z dubletem, po raz kolejny udowadniając, że jest niezwykle wartościowym piłkarzem. Nie zawiódł także Fermín, znów kończąc mecz z trafieniem.
Prawdziwą gwiazdą był jednak Lamine Yamal, któremu co prawda brakowało jakości przy wykończeniu akcji strzałem, ale nie w zakresie rozgrywania i ogólnie pojętej kreacji. Młody skrzydłowy podawał z zadziwiającą precyzją (91%), choć bardzo dużo przy tym ryzykował (trzy podania kluczowe). Był także skuteczny w dryblingu (8/13), mimo że był bardzo często potrajany. Przede wszystkim dołożył jednak konkrety, notując dwie asysty, dzięki czemu zrównał się w tej statystyce z Marcusem Rashfordem (po sześć kończących podań w lidze).
Na koniec warto wyróżnić parę stoperów. Gerard Martín był bardzo dokładny, nieźle grał na wyprzedzenie, a do tego kilka razy świetnie wyczyścił w polu karnym. Z kolei Cubarsí powrócił na pozycję prawego stopera i do naprawdę niezłej formy. Wykonał 106 celnych podań, psując tylko jedno, momentami wręcz wyręczając pomocników z rozegrania. Dość powiedzieć, że Eric García i Dani Olmo łącznie uzbierali tylko 84 celne podania. Dobrze też było zobaczyć znów między słupkami niezawodnego Joana Garcíę oraz zdrowego Raphinhę. W takich okolicznościach trzy punkty smakują jeszcze lepiej.
Najgorsze: wynik zaciera pewne słabości eksperymentalnej jedenastki
Wynik sprawia, że wrażenia po meczu są znakomite, jednak trudno przeoczyć pewne niedostatki tak zestawionej jedenastki. Środek pola z zamaskowanym Erikiem Garcíą i Danim Olmo nie potrafił w pełni przejąć kontroli nad spotkaniem. Barcelona często grała z pominięciem linii środkowej, szybko uruchamiając Lamine Yamala, Fermína lub Ferrana. Nie da się ukryć, że bez Frenkiego i Pedriego zespół nie ma takiej płynności w grze, jest natomiast wciąż groźny i nieprzewidywalny. Cofanie do głębokiego rozegrania Olmo oraz przesuwanie do środka pola Erica nie świadczy też za dobrze o pozycji w drużynie Marca Bernala. Dzisiaj dostał kwadrans, ale na tle przeciwnika grającego w dziesiątkę niczym szczególnym się nie wyróżnił.
Komentarze (12)