Joan Laporta: Nie znałem Negreiry, ani ojca, ani syna

Przemek Walczak

12 grudnia 2025, 13:45

X: El Chiringuito, AS

17 komentarzy

Fot. Getty Images

Dzisiaj przed sądem zeznania w "Sprawie Negreiry" złożyli Enresto Valverde, Luis Enrique, a także Joan Laporta. Hiszpańskie media już informują, jaka była treść zeznań całej trójki. Prezydent zaprzeczał jakiemukolwiek faworyzowaniu Barcelony przez arbitrów, a byli trenerzy nie potwierdzili, że klub przedstawiał im raporty na temat pracy sędziów.

Marc Núñez reporter El Chiriguito pojawił się przed budynkiem sądu, gdzie osobiście stawił się Laporta. Zgodnie z jego informacjami prezydent zeznał, że sędziowie w żaden sposób nie faworyzowali FC Barcelony, że w trakcie swojej pierwszej prezydentury nie zdawał sobie sprawy z płatności na rzecz Negreiry, a po objęciu mandatu po raz kolejny traktował te przelewy jako "odziedziczone" po poprzednim zarządzie i dlatego je kontynuował. Prezydent miał również zeznać, że nie znał osobiście ani Negreiry, ani jego syna.

Madrycki dziennik AS uzupełnia te informacje dodając, że według słów Joana Laporty przed sądem, Barcelona nie posiada raportów sędziowskich z okresu jego pierwszej prezydentury, ponieważ dokumenty były niszczone po pięcioletniej archiwizacji. Ernesto Valverde oraz Luis Enrique połączyli się z sędzią w formie on-line i jak informuje ta sama gazeta zaprzeczyli, że otrzymywali od klubu raporty dotyczące arbitrów. Bask miał dodać, że nie potrzebował ich do swojej pracy.

Z kolei Marca relacjonuje zeznania prezydenta w taki sposób: "Prezydent od początku bronił istnienia raportów sędziowskich, wyjaśniając jednak, że te z jego pierwszej kadencji już nie istnieją, ponieważ wszystkie są niszczone co pięć lat. Zachowały się natomiast raporty z drugiego okresu, choć – jak stwierdził – były zapomniane: Zostały przypadkiem znalezione na dnie szafy, w pudełku. Było ich ponad 600".

Laporta powiedział, że gdy Joan Gaspart przekazywał mu władzę, nigdy nie wspomniał o tej sprawie, a kwoty te nie przechodziły przez zarząd i nie było obowiązku go o nich informować, ponieważ nie były wysokie. Oświadczył także, że "nie był świadomy", iż płatności trafiały do Enríqueza Negreiry. "Nawet go nie znam" – dodał.

Zapytano go również, czy obecnie nadal sporządzane są takie raporty sędziowskie. Laporta potwierdził i powiedział, że odpowiada za to konkretna osoba. Dopytywany, dlaczego wcześniej płacono 700 tys. euro rocznie, a teraz jedynie 49 tys., odpowiedział: "Teraz mamy sztab czterdziestu osób, który zajmuje się wszystkim".

Prawnik Realu Madryt zapytał o fakturę z 2005 roku, na co Laporta odparł, że jej nie pamięta. Adwokat próbował drążyć temat, lecz sędzia nie pozwoliła kontynuować przesłuchania w tym kierunku. Prawnik LaLigi nie zadał żadnych pytań.

Jednym z wątków, które pojawią się na procesie, będzie zgoda klubu na kontrolę podatkową w tej sprawie. Laporta wyjaśnił jednak, że powód był inny, ponieważ kontrola ta wynikała z problemów związanych z agentami FIFA.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (17)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze