Zgodnie ze statutem klubu prekandydaci muszą uzbierać 2337 podpisów poparcia od socios. Barcelona wydaje bezpłatnie nieco ponad dwa razy więcej kart (pięć tysięcy), ale najpoważniejsi kandydaci chcąc pokazać swoją siłę zamówili dużo większą liczbę kart, za które będą musieli słono zapłacić.
Jak informowaliśmy na łamach naszego portalu prekandydaci pobrali wczoraj karty do zbierania list poparcia dla swoich kandydatur. Marc Ciria pobrał ich 10 tysięcy, Xavier Vilajoana 30 tysięcy, Victor Font 50 tysięcy, a Joan Laporta 60 tysięcy. Wydaje się to dobrze odzwierciedlać szanse każdego z nich na ostateczny triumf, ale nie sposób zaprzeczyć, że liczby zamówionych przez nich kart są znacząco przesadzone. Dla przykładu w trakcie ostatniej kampanii wyborczej Joan Laporta zebrał niecałe 10 tysięcy podpisów a Victor Font dwa razy mniej i ciężko byłoby uwierzyć, że nagle będą potrzebować aż tylu kart.
Ta demonstracja siły ma swoją cenę - 10 tysięcy kart do zbierania podpisów kosztuje 1293,26 euro, 20 tysięcy 2453,52 euro, 30 tysięcy 3594,78 euro, 40 tysięcy 5635,05 euro, 50 tysięcy 7556,58 euro a 60 tysięcy 9074,35 euro. Jak widać próba formalizacji kandydatury na prezydenta FC Barcelony nie jest tania, ale prawdziwą siłę finansową trzeba pokazać już po wygranych wyborach, kiedy zarząd musi przedstawić gwarancje bankowe na 15% budżetu klubu. W 2021 roku wymagana kwota mogła przyprawić o zawrót głowy - 124,6 miliona euro, a teraz będzie jeszcze wyższa.
Komentarze (4)