Girona – Barcelona: najlepsze, najgorsze wg FCBarca.com

Błażej Gwozdowski

17 lutego 2026, 11:00

27 komentarzy

Girona FC

GIR

Herb Girona FC

2:1

Herb Girona FC

FC Barcelona

FCB

  • Thomas Lemar 61'
  • Fran Beltran 86'
  • 59' Pau Cubarsí 

Jakie były najlepsze i najgorsze aspekty pojedynku Barcelony z Gironą zdaniem redakcji FCBarca.com?

Najlepsze: Joan García robił co mógł

Bramkarz Barcelony nie popisał się w Pucharze Króla z Atlético, ale dzisiaj stanął na wysokości zadania i tylko dzięki niemu mogliśmy do końca walczyć o punkty. Ostatecznie na nic to się zdało, ale trzeba docenić wysoką formę Joana Garcíi. Siedem skutecznych interwencji, świetne wyjścia na przedpolu i 93% skuteczności podań – to jest poziom gry, do którego nas w tym sezonie przyzwyczaił i pojedyncze wpadki ogólnego obrazu zmienić nie mogą.

Najgorsze: system gry Hansiego Flicka nie działa, a Soto Grado i VAR robią swoje

To był kolejny mecz Barcelony, w którym wszystkie kluczowe elementy po prostu nie funkcjonowały. Pressing był nieskuteczny, obrońcy nie grali na wyprzedzenie, a przenoszenie ciężaru gry było zbyt wolne, by naruszyć defensywę rywali. Do tego dochodzi słabsza forma strzelecka napastników z Ferranem i Lewandowskim na czele oraz pojedyncze złe decyzje, które w meczu na styku potrafią być kluczowe. Gdyby do piłki ustawionej na 11 metrze podszedł Raphinha a nie Lamine Yamal, być może mecz potoczyłby się inaczej. Prawda jest jednak taka, że Barcelona podobnie jak z Atlético rozchodziła się w szwach wtedy, kiedy próbowała grać swoją piłkę. Nie pomógł nawet Raphinha, a powrót Pedriego raczej nie odmieni gry jak za dotknięciem magicznej różdżki. Ostatnim elementem wybrakowanej układanki jest linia obrony, która nie radzi sobie z szybkimi atakami rywali, czy to po przechwycie lub odbiorze, czy po prostu po minięciu wysokiego pressingu, kiedy bywa, że rywal ma na skrzydle liczebną przewagę. Hansi Flick ma przed sobą dużo pracy.

Na osobny akapit zasłużył Soto Grado i VAR. Kiedy w końcówce meczu pada bramka i dosłownie w każdej powtórce widać jak na dłoni, że Koundé był w tej akcji faulowany – stempel widzą kibice, piłkarze obu drużyn, rezerwowi i trener – a arbiter puszcza grę i nie zostaje nawet po fakcie wezwany do ekranu, by samodzielnie ocenić przynajmniej kontrowersyjną sytuację, to przypuszczenie o braku kompetencji powoli rozwija się w podejrzenie celowego działania…

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (27)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze