W trakcie wczorajszego meczu pomiędzy Barçą i Villarrealem doszło do spięcia pomiędzy szkoleniowcami obu drużyn, a Hansi Flick za krzyki i ostrą gestykulację zobaczył żółtą kartkę. Z jakiego powodu Marcelino i Flick weszli w ożywioną dyskusję?
Trener Barcelony został zapytany o tę kwestię na pomeczowej konferencji prasowej. 60-latek wypowiedział się o Marcelino z szacunkiem i stwierdził, że zasłużył na żółtry kartonik: "Cóż oczywiście, że rozmawialiśmy. Fair-play jest wtedy, kiedy wybijasz piłkę w momencie, w którym przeciwnik leży na murawie. My to zrobiliśmy raz czy dwa i tego samego oczekiwałem od nich. Ale okej, to są emocje, zdarza się. Marcelino wykonuje świetną pracę i bardzo go szanuję. Po meczu o tym zapominamy. Dostałem za to żółtą kartkę i zasłużyłem na nią".
Chodzi o sytuację, w której Pau Navarro faulował Lamine Yamala, a kiedy zawodnik Barçy leżał na murawie to piłkarze przyjezdnych nie przerwali gry, zamiast tego decydując się na dalsze prowadzenie akcji. Hansi Flick miał o to pretensje ponieważ jak sam zauważył jego zawodnicy wybijali w tym spotkaniu piłkę poza plac gry, kiedy to podopieczni Marcelino byli poszkodowani.
Trener gości podobnie jak Flick na pomeczowej konferencji bagatelizował to spięcie i chwalił rywala: "Nie wiem, co mi powiedział, ochrzanił mnie ale nie wiem za co, to był tylko jednorazowy wybuch, nie przywiązuję do tego wagi i uważam go za świetnego trenera". Po końcowym gwizdku obaj szkoleniowcy porozmawiali ze sobą i uścisnęli sobie ręce - jeżeli był pomiędzy nimi jakiś konflikt to został błyskawicznie zażegnany.
Komentarze (21)