Lewandowski, Ferran, a może ktoś inny... Kto powinien być "9" Barcelony?

Dariusz Maruszczak

1 marca 2026, 14:32

51 komentarzy

Fot. Getty Images

Ferran Torres we wczorajszym meczu z Villarrealem znów zawiódł i zamknął luty bez chociaż jednego strzelonego gola. Ostatnia forma Hiszpana tylko podsyca dyskusje co do tego, kto powinien być podstawowym środkowym napastnikiem Barcelony, zwłaszcza że wcześniej gra Roberta Lewandowskiego, który akurat w starciu z Żółtą Łodzią Podwodną trafił do siatki, też wzbudzała poważne wątpliwości. Może warto więc przetestować inny wariant, zwłaszcza przy kontuzji Polaka...?

Do tej pory wydawało się, że Ferran jest pierwszą „9” w hierarchii Hansiego Flicka. 26-latek spędził na boisku 2002 minuty, nieco więcej od Lewego (1651 minut). Spotkanie z Villarrealem było jednak kolejnym bezproduktywnym występem Ferrana, który niewiele dawał zespołowi we wszystkich obszarach gry. Oddał jeden strzał, nie wykorzystując niezłej sytuacji. Zaliczył tylko 7 celnych podań (żadnego kluczowego), mając 7 strat. Raptem dwa razy poprowadził piłkę w ofensywnym ataku z… ujemną progresją -2,4 metra. Wygrał zaledwie 1 z 4 pojedynków i w zakresie udanych akcji defensywnych po jego stronie widnieje równe 0. A przecież Barcelona miała całkiem niezły mecz i strzeliła rywalowi cztery gole.

Miesiąc bez bramki

Trudno zatem po wczorajszym spotkaniu mieć wrażenie, że problemy Ferrana wynikały wyłącznie z gry zespołu, choć rzeczywiście pod nieobecność Pedriego brakowało dyrygenta, a Kanaryjczyk po wejściu na murawę grał bardzo krótko ze swoim kolegą z reprezentacji. Hiszpański napastnik prezentuje bowiem dość podobny poziom od dłuższego czasu. W lutym ani razu nie trafił do siatki w sześciu występach, z czego trzech w wyjściowej jedenastce. W 2026 roku Ferran zdobył raptem trzy bramki w 13 meczach, w których pojawił się na boisku. Jego skuteczność mocno spadła i obecnie jest na poziomie jednego trafienia na 125 minut.

Mocną stroną Ferrana zawsze była ruchliwość, wbieganie w odpowiednie strefy boiska, dzięki czemu dawał partnerom możliwość zagrania. Problem w tym, że i w takim elemencie gry zanotował pewien regres. Można odczuć, że brakuje mu pewności siebie. Być może po prostu się zablokował i potrzebuje jednego błyskotliwego występu do odblokowania, ale na tym etapie sezonu „9” Barçy nie powinna mieć takich okresów posuchy strzeleckiej.

Czas na Lewandowskiego?

Można by było odnieść wrażenie, że to czas na Lewandowskiego, skoro ci napastnicy dość często są rotowani w zespole Flicka. Tym bardziej, że Polak strzelił wczoraj gola. Miałoby to sens, jednak po pierwsze Lewy doznał niefortunnej kontuzji, a i trzeba przyznać, że w ostatnich tygodniach nie miał wybitnych notowań. Lewandowski nie jest tak mobilny jak Ferran, co znacząco zmienia funkcjonowanie ataku Barcelony. Ponadto w momencie otrzymania piłki 37-latek też nie wyróżnia się znaczącą skutecznością zagrań. W poprzednich sześciu spotkaniach, poza pojedynkiem z Mallorcą, napastnik spisywał się raczej słabo i należał do najgorszych zawodników Barçy na boisku.

Mimo to 37-letni Lewandowski wyprzedził dużo młodszego Ferrana pod względem częstotliwości strzelania goli (bramka co 118 minut). To też wiele mówi, ponieważ to Hiszpan powinien być właśnie w swoim prime. Skoro wyprzedza go znajdujący się w końcowej fazie kariery Lewy, nawet jeśli nieznacznie, to jednak daje nam to pewne niepokojące sygnały co do przyszłości z Ferranem na „9”. Dla 26-latka ten okres jest kluczowy, gdy Lewandowski powoli schodzi z wielkiej sceny, a Barça zastanawia się, czy pozyskać środkowego napastnika. Takie występy Ferrana jak w ostatnich tygodniach wskazują, że Barcelona będzie do tego dążyć, na co już zwracał uwagę skarbnik klubu za rządów Joana Laporty.

  Ferran Lewandowski
Mecze 35 32
Minuty 2002 1651
Bramki 16 14
Gol co... 125 minut 118 minut

Dżokerów dostatek

Wygląda to tak, że Ferran ostatnio marnuje swoje szanse na zostanie niekwestionowaną podstawową „9” Barçy na kolejne lata. Nie można wykluczyć, że w przypadku utrzymania przez niego mizernej dyspozycji, na boisko od pierwszej minuty będzie wybiegać Lewandowski, zwłaszcza w Lidze Mistrzów. Tym bardziej, że Polak ma nieporównywalnie większe doświadczenie starć na najwyższym poziomie.

Trzeba sobie w tym kontekście właśnie zadać pytanie, kto powinien zostać posłany do gry w ważnym pojedynku. Czy Lewandowski, nawet bardziej jako lis pola karnego niż postać eksponująca na murawie swoje wybitne zdolności, nie ma czasem większych szans na przesądzenie o losach rywalizacji. Choćby na podstawie tego, że potrafi znaleźć się w odpowiednim miejscu, bo akurat tego nosa Lewy raczej nie traci, nawet gdy motorycznie i technicznie to już nie jest jego najwyższy poziom.

A może lepiej by było wykorzystywać te walory Lewandowskiego w określonych momentach w roli zmiennika w drugich połowach? W końcu 37-latek ma prawo nie być już gotowym na pełne 90 minut, zwłaszcza przy tak intensywnych wymogach Hansiego Flicka, w których Ferran odnajduje się lepiej na poziomie fizycznym, co potem przekłada się też na funkcjonowanie całego mechanizmu. Trudno jednak nie odnieść momentami wrażenia, że Barça ma dwóch zawodników mogących być świetnymi dżokerami w warunkach Barcelony, ale niekoniecznie są oni pełnowymiarowymi gwarantami. I to jest pewien problem.

Oczekiwane gole

Niezależnie od sympatii trzeba zauważyć, że liczenie tylko na Ferrana i Lewandowskiego może okazać się zgubne w skutkach. Pewne statystyki muszą budzić nasz niepokój. W 2026 roku dwaj środkowi napastnicy Barcelony zdobyli 9 bramek w 15 meczach, co nie musi wyglądać źle na pierwszy rzut oka, ale ten wynik stanowi mniej niż 25% dorobku zespołu (40 goli), który przecież jest czołową ofensywną maszyną Europy, o czym nie można zapominać. W Lidze Mistrzów Ferran i Lewy notują tyle samo trafień co Jules Koundé (2). Napastnicy Barcelony nie wyróżniają się w LaLidze w statystyce Opty ujmującej stosunek goli strzelonych do współczynnika oczekiwanych bramek (xG), który pokazuje, jak zawodnicy wykorzystują stwarzane szanse. W Lidze Mistrzów jest on negatywny w obu przypadkach.

  Ferran Lewandowski Olmo Rashford Fermín Raphinha
LaLiga +0,62 -0,22 +0,4 -1,57 +0,28 +0,85
Liga Mistrzów -0,42 -0,53 +0,51 +3,73 +3,01 -0,41

Nie ma prawdziwej, więc zostaje "fałszywa 9"

Flick powinien mieć zatem przygotowany inny wariant, zwłaszcza że teoretycznie ma ku temu pewne zasoby. Pierwszym z nich może być Dani Olmo. Oczywiście obecność Hiszpana wymaga przeformułowania pewnych planów ofensywnych, ale umieszczenie go w roli fałszywej dziewiątki może zapewnić dużą mobilność na szpicy, lepszą współpracę i grę między liniami w rozegraniu piłki, a i przy wykończeniu akcji trudno nie doceniać walorów technicznych tego zawodnika. Gdy Pedri wróci do środka pola, chcąc utrzymać Fermína w roli swobodnej „10”, dla Olmo może zrobić się miejsce właśnie w ataku. Choć pozostaną pytania, na ile dobrze 27-latek będzie potrafił znaleźć dla siebie miejsce w polu karnym, czy będzie należycie „domykał”, gdy sytuacja będzie tego wymagała. Druga strona medalu to zwiększenie możliwości kreacji z Olmo na boisku, bo ten gracz niewątpliwie prędzej pośle otwierające podanie niż Lewandowski czy Ferran.

Dlatego warto chociaż potestować takie rozwiązanie, zapewnić sobie możliwość sięgnięcia po taki manewr, jeśli nasze nadzieje opierające się na Ferranie i Lewandowskim w roli graczy finalizujących akcje będą się zmniejszać. Barcelonę między meczami pucharowymi czekają starcia ligowe z Athletikiem, Sevillą czy Rayo. Warto przynajmniej w niektórych sprawdzić taki wariant, bo niemal cały sezon panuje duopol Ferran-Lewy, a czy, przynajmniej do tej pory, w pełni spełnia on oczekiwania kibiców? Ponieważ Lewandowski nie zagra z Atlético, jest tu pole do rozważań również na najbliższe spotkanie.

Duża liczba zdobytych bramek teoretycznie mogłaby predysponować do roli fałszywej "9" Fermína. Wydaje się jednak, że pomocnik jest również potrzebny do walki w środku pola, a też konieczność domykania akcji mogłaby ograniczyć jego walory związane ze strzałem z dalszej odległości - właśnie wtedy, gdy defensorzy są skupieni na środkowym napastniku. Szkoda by też było jeszcze bardziej oddalać od własnej bramki innego dobrze pracującego zawodnika Raphinhę, który potrafi nawet wspomóc kulejącą defensywę.

Test rozchwianego Rashforda

A jest jeszcze inna opcja. Barcelona mogłaby postawić na Marcusa Rashforda, który w przeciwieństwie do Olmo należy do silnych fizycznie napastników, mogących też ścigać się z rywalami. Wątpliwości budzić może jednak skuteczność Anglika, która, delikatnie mówiąc, nie powala. Rashford potrafi zmarnować najlepsze szanse, choć z drugiej strony stać go też na świetne wykończenie. Trochę brakuje mu równowagi w tym zakresie, aby stanowić gwarancję na „9”, ale też warto zwrócić uwagę, że w 4 występach na środku ataku strzelił 3 gole. Z kolei na lewym skrzydle zanotował 6 trafień, ale w 28 występach.

Inna rzecz, że skoro Barcelona planuje zakupić Rashforda po tym sezonie, to jednak warto by było sprawdzić go w większym zakresie jako środkowego napastnika. W końcu nie wiadomo, czy Barça byłaby w stanie, po wykupieniu Anglika, wysupłać środki również na nową „9”, zatem przy takim wariancie to 28-latek może być jedynym wzmocnieniem ataku również na kolejne rozgrywki. Więc wypadałoby przetestować Rashforda, zwłaszcza przy wspomnianej niepewności wobec sytuacji Ferrana i Lewandowskiego. A także faktu, że to raczej Raphinha będzie podstawowym lewoskrzydłowym. Wydawanie 30 milionów na gracza wchodzącego głównie na końcówki, może być ryzykowne w obecnej sytuacji finansowej Barçy. Klub powinien w większym zakresie sprawdzić go w innej roli. 

Znaczenie decyzji

Można powiedzieć, że skuteczność „9” wcale nie musi być tak kluczowa, gdy w takiej formie będzie Lamine Yamal (po wczoraj został najlepszym strzelcem zespołu), a i Raphinha zapewne wróci do strzeleckiego rytmu wraz z ograniem po kontuzji. Problem w tym, że obaj ci piłkarze wykonują na boisku tyle zadań, że nie zawsze mogą być również decydujący w tej finalnej fazie akcji. Właśnie dlatego potrzebny jest ktoś jeszcze, kto będzie zabójcą w polu karnym, nawet bez szczególnie efektownej gry. Taki gracz często rozstrzyga mecz, nawet jeśli nie spisuje się wybitnie dobrze. Bardzo interesujące będzie, jak tym tematem zajmie się Hansi Flick, który nie może być w ostatnich tygodniach w pełni zadowolony z wydajności swoich „9”.

Ankieta

Kto powinien być podstawową "9" Barcelony?

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (51)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze