Jakie były najlepsze i najgorsze aspekty pojedynku Barcelony z Newcastle zdaniem redakcji FCBarca.com?
Najlepsze: Raphinha w najlepszej wersji, dublet Lewandowskiego i znów konkrety od Bernala oraz Fermína
Barcelona szybko wyszła na prowadzenie za sprawą Raphinhi, ale po pierwszej połowie zakończonej rezultatem 3:2 za sprawą goli Bernala i Lamine Yamala z rzutu karnego nikt chyba nie był uspokojony. Dopiero po przerwie pojawiła się kontrola, jakiej wszyscy oczekiwali. Skuteczność podań wzrosła z 80 do 93%, a goście głównie biegali za piłką. Wraz z poprawą gry przyszły kolejne trafienia. Główna w tym rola Raphinhi, który po tym, jak w pierwszej połowie nie tylko zdobył bramkę, ale też wywalczył rzut karny, w drugiej części spotkania dołożył jeszcze asysty do Fermína i Lewandowskiego, a na koniec ustalił wynik kolejnym trafieniem. Brazylijczyk bez wątpienia był najlepszy na boisku i zasłużenie zdobył nagrodę MVP. Warto pochwalić również Bernala i Fermína, którzy dali tak ważne liczby. Dla Marca to już piąty gol w sezonie, który przecież w większości przesiedział na ławce rezerwowych. Z kolei Fermín ma ich na swoim koncie 12, co po zsumowaniu z 16 asystami daje imponującą liczbę 28 udziałów w akcjach bramkowych.
Na osobny akapit zasłużył Robert Lewandowski. Pierwsza połowa zupełnie tego nie zapowiadała, ponieważ zmarnował w niej swoje sytuacje, a do tego był bardzo niedokładny. Po przerwie trafił do siatki jednak dwukrotnie, wyprzedzając Neymara i Kluiverta w liczbie bramek zdobytych dla Barcelony w tych prestiżowych rozgrywkach. Oby to był początek długiej serii, która przyczyni się do tytułów.
Najgorsze: złe dobrego początki, nonszalancja Lamine Yamala oraz urazy Joana Garcíi i Erica
Tak jak Barcelona ze sporą łatwością dochodziła do sytuacji strzeleckich i zdobywała bramki, tak niestety w pierwszej połowie pozwalała na to samo gościom. Fatalnie przestrzelone wejście Erica rozpoczęło pierwszą akcję bramkową, a strata Lamine Yamala drugą. W przypadku młodego skrzydłowego nie była to pierwsza taka pomyłka wynikająca z nonszalancji w tym sezonie. Do tej pory rywale nie wykorzystywali tych prezentów, ale tym razem było inaczej. Nie można oczywiście wymagać od 18-latka dojrzałości na poziomie weteranów, jednak podobne błędy w Lidze Mistrzów potrafią kosztować bardzo dużo i niweczyć wysiłek całego zespołu.
Niestety nie obyło się też bez urazów. Jako pierwszy boisko opuścił Eric García i choć nic nie wskazuje na poważne problemy, to zapewne odpocznie w najbliższych meczach. Podobny los spotkał Joana Garcíę, co pozwoliło Szczęsnemu znów odkurzyć rękawice i nawet popisać się dryblingiem. Obaj Panowie są kluczowi dla Barcelony w trwającym sezonie i miejmy nadzieję, że na dwumecz z Atlético w Lidze Mistrzów zdążą wrócić do gry.
Komentarze (39)