Jest kilka kontuzji w kadrze Barcelony, jednak o jednym zawodniku, który wypadł na dłużej mówi się bardzo rzadko. Andreas Christensen doznał w grudniu ubiegłego roku częściowego zerwania więzadła krzyżowego przedniego w lewym kolanie, wskutek czego nadal pozostaje poza grą. Jak donosi Marca, klub chciałby, żeby Duńczyk wrócił na boisko jeszcze tej wiosny.
''Rekonwalescencja 29-latka postępuje pomyślnie i choć nie ma konkretnej daty powrotu na boisko, sztab medyczny Barcelony jest przekonany, że zostanie on dopuszczony do gry w jakimś spotkaniu tego sezonu'' - czytamy w artykule Mari Carmen Torres. Do tej pory Christensen wystąpił w 17 spotkaniach sezonu 2025/26.
Czy jeśli uda się Duńczykowi wybiec na murawę w koszulce Barcelony przed zakończeniem rozgrywek, będą to jego ostatnie chwile w tych barwach? Kontrakt obrońcy wygasa w czerwcu. Barça zaoferowała mu przedłużenie umowy o dwa lata, ze znacznie niższym wynagrodzeniem niż obecne. Do tego, jak informuje dziennikarka, dużą część kwoty Duńczyk musiałby podnieść z boiska, czyli po rozegraniu określonej liczby meczów, czy też zwyczajnie od wyników zespołu.
Na obecną chwilę klub nie wie, jaką decyzję podejmie Christensen. Choć 29-latek zazwyczaj wyrażał chęć przedłużenia umowy z Barceloną, jego zwłoka w odpowiedzi budzi w klubie wątpliwości, a także pewną frustrację. Na szczęście nie jest to piłkarz kluczowy w całej układance i nie jest tak, że Hansi Flick źle śpi z tego powodu. Klub jest przygotowany na odejście Duńczyka, a jeśli zostanie, to na zupełnie innych warunkach.
Komentarze (8)