Naturalnie na pierwszym miejscu listy życzeń, jeśli chodzi o pozyskanie środkowego obrońcy, znajduje się Alessandro Bastoni. Jak każdy poważny klub, potrzebny jest plan B, a nawet i kolejne, gdyby nie udało się zrealizować pierwszej opcji. Według Sportu, jeśli nie Włoch, to Argentyńczyk Cristian Romero, aktualnie grający w Tottenhamie.
Defensor angielskiego klubu, który zaciekle walczy o pozostanie w Premier League różni się od Bastoniego przede wszystkim tym, że jest prawonożny. Zdaniem Sportu Romero posiada wszystkie niezbędne cechy, jakich szukają Flick oraz Deco - urodzony lider, zwycięzca, szybkość, siła w sytuacjach jeden na jeden. Zapewne uda się na mundial z reprezentacją Argentyny i będzie stanowił o sile jej defensywy.
Joaquim Piera informuje, że Barça skontaktowała się już z jego otoczeniem. Ewentualna transakcja byłaby łatwiejsza, gdyby Spurs ostatecznie spadli z ligi. Argentyńczyk niestety nie pomoże swojemu klubowi w ostatnich meczach sezonu. Nabawił się skręcenia więzadła pobocznego w prawym kolanie, a więc najprawdopodobniej będzie gotów do gry dopiero na mistrzostwach świata.
A co z Bastonim? Inter nie ułatwia transferu i nie zamierza tego robić. Jest świadomy renomy, jaką ich zawodnik w Europie i nie będzie schodził ze swoich żądań, które mają oscylować w granicach 70 milionów euro. Duża kwota, ale przed nami długie lato. Dziennikarz Sportu, powtarzający, że Bastoni chciałby grać w Barcelonie pisze o ''panującym optymizmie co do tej operacji''. Od optymizmu do konkretnych ruchów jednak jeszcze daleka droga. Barça chcąc wzmocnić swoją defensywę dalej musi patrzeć na każde wydane euro i może skończyć się tak, że nie wybierze się do renomowanego sklepu, ale trafi do tego z napisem ''wyprzedaż''.
Komentarze (47)