Co otrzymamy jeżeli do drużyny prowadzonej przez Hansiego Flicka dodamy Roberta Lewandowskiego? Praktyka pokazuje, że mistrzostwo (oraz wiele innych pucharów). We wszystkich sezonach, w których Polak i Niemiec pracowali razem zarówno Bayern Monachium jak i Barcelona zawsze sięgały po ligowe mistrzostwa.
Nie ma co ukrywać, że Lewandowski powoli żegna się z Barçą. W ostatnich miesiącach było widać, że wieku nie da się oszukać, a polski napastnik zaczął miewać dłuższe okresy, w trakcie których nie mógł znaleźć drogi do bramki rywala. O przyszłości Lewego będzie jeszcze czas porozmawiać, a skoro sezon jeszcze trwa, to skupmy się na tym jak efektywna do tej pory była jego współpraca z Hansim Flickiem.
Niemiecki szkoleniowiec przejął Bayern Monachium w listopadzie 2019 roku zastępując Nico Kovača. Robert Lewandowski przeżywał wtedy najlepszy okres w swojej karierze i pod batutą Flicka zdobył sekstet. W Bundeslidze nie miał sobie równych - 34 bramki w 31 spotkaniach i spokojnie wygrany tytuł króla strzelców. Rok później było jeszcze lepiej: 41 goli w 29 meczach, pobity rekord Gerda Müllera i otarcie się o Złotą Piłkę, która ostatecznie padła łupem Leo Messiego.
Drogi obu panów rozeszły się na kilka lat, ponieważ Hansi Flick objął posadę selekcjonera Reprezentacji Niemiec, a Polak przeszedł do Barçy. Kiedy Barcelona ogłosiła w maju 2024 roku, że schedę po Xavim przejmie właśnie Flick los znowu połączył go z Lewandowskim. Na efekty nie trzeba było długo czekać, Polak przeżył swoją drugą młodość strzelając 27 bramek w lidze i wydatnie przyczyniając się do wygrania LaLigi, Pucharu Króla i Superpucharu.
W bieżących rozgrywkach Lewy ma na koncie tylko 12 trafień, ale potrafił dać Barcelonie ważne punkty, jak te z Atlético Madryt na Metropolitano. Nie da się oszukać wieku i widać ewidentną zniżkę formy, wciąż jednak można mieć pewność co do jednego matematycznego równania: Flick + Lewandowski = mistrzostwo.
Komentarze (9)