Barcelona jest już w praktyce mistrzem Hiszpanii i pozostaje tylko pytanie kiedy i w jakim stylu to potwierdzi. Najbliższa ku temu okazja jest jednocześnie tą najbardziej kuszącą - w tę niedzielę na Camp Nou pojawi się Real Madryt i nawet remis w tym spotkaniu pozwoliłby na świętowanie tytułu na własnym stadionie. O co jeszcze toczy się gra?
Zażarta rywalizacja ligowa pomiędzy FC Barceloną a Realem Madryt sprawia, że losy mistrzostwa często są rozstrzygane w ostatnich kolejkach ligowych, a kibice do samego końca liczą punkty i bilansy bramkowe, co zapewnia sportowe emocje na najwyższym poziomie. Ten sezon jest jednak inny - po niepewnym starcie Barça "odjechała" odwiecznemu rywalowi, który targany wewnętrznymi problemami nie potrafił dotrzymać kroku drużynie Flicka.
W ostatnich meczach widzieliśmy gołym okiem, że mając na względzie nadchodzący mundial zawodnicy Barcelony momentami grali na pół gwizdka. Poszukajmy więc wyzwań dla drużyny, które mogłyby zmotywować ją do walki do o każdy punkt, ponieważ historyczne rekordy są w zasięgu.
- Zdobycie tytułu w meczu z Realem Madryt. Czy tu trzeba coś dodawać? Kibice zgromadzeni na Camp Nou odczuliby tę wiktorię dwa razy mocniej. Podniesienie pucharu, wielkie świętowanie a jednocześnie widok pokonanego największego rywala to coś, co rozpala serce każdego sympatyka Barçy. To byłyby obrazki, do których wracalibyśmy latami.
- Niezdobyta twierdza Camp Nou. Od momentu inauguracji nowego stadionu listopadowym starciem z Athletikiem podopieczni Flicka wygrali wszystkie ligowe mecze domowe. Wliczając do statystyki spotkania rozegrane na Montjuïc otrzymujemy imponujący bilans 17-0-0. Liczba tak piękna, że szkoda byłoby ją teraz popsuć.
- Magiczna bariera 100 punktów. 88 "oczek" po 34 kolejkach pozwala marzyć o powtórzeniu wyników najlepszych drużyn w historii. Ten kamień milowy osiągnięto w historii ligi tylko dwukrotnie: jako pierwszy dokonał tego Mourinho w sezonie 2011/12, a sezon później jego wyczyn powtórzył Tito Vilanova. Drużyna Flicka dołączy do tego zaszczytnego grona, jeżeli wygra wszystkie pozostałe mecze.
Ostatecznie najważniejsze jest przypieczętowanie tytułu, a bez nacisku ze strony Realu motywacja piłkarzy w naturalny sposób może spaść. Nie ma też wątpliwości, że zbliżające się mistrzostwa świata również siedzą zawodnikom w głowach wpływając na ich wolę walki. Wciąż pozostaje jednak kilka celów po których spełnieniu Flicksvagen zapisze się na kartach historii złotymi zgłoskami.
Komentarze (8)