FC Barcelona nigdy wcześniej w historii nie stanęła przed szansą przypieczętowania tytułu mistrzowskiego bezpośrednim starciem z Realem Madryt. Nadarza się więc unikanlna okazja, by nie tylko zamknąć kwestię sezonu w Hiszpanii, ale też napisać nową historię w odwiecznej rywalizacji obu klubów.
Zespół Hansiego Flicka zna już smak zdobycia tytułu, pokonując Los Blancos. Zrobili to w Superpucharze Hiszpanii oraz Pucharze Króla. Teraz, dzięki zaistnieniu okoliczności pozwalających na sięgnięcie mistrzostwa kraju już w niedzielę, mogą dorzucić triumf w LaLidze po bezpośrednim starciu z Realem.
Wpływ na jutrzejszy mecz będzie miał kryzys, który wybuchł w szatni zespołu z Madrytu. Wywołał on niemałe zaskoczenie wśród zawodników Barcelony. Piłkarze Flicka zdają sobie sprawę, że atmosfera w Realu jest daleka od idealnej, zupełnie odwrotnie niż w Barcelonie. Mimo to, Real przyjedzie na Camp Nou z jednym celem - zepsuć święto na wypełnionym po brzegi Camp Nou. Jak pisze Ivan San Antonio ze Sportu, w szatni Barçy panuje przekonanie, że ta niedziela jest dniem na zdobycie tytułu i niewykorzystanie okazji, jaką stworzył sezon byłoby ogromnie rozczarowujące. Nawet jeśli po tym meczu przyjdą kolejne szanse na domknięcie kwestii mistrzostwa.
Real Madryt ma wiedzieć od pierwszej minuty, że przyjechał na mecz z Barçą, która poczuła krew: ''Piłkarze Barçy są przekonani, że zawodnicy Realu, jakkolwiek profesjonalni, nie są w stanie walczyć w Klasyku na wyjeździe z intensywnością, jakiej będzie wymagał ten mecz. Drużyna Flicka chce dokończyć dzieło w wielkim stylu, z pokorą, która zawsze towarzyszy meczom z Realem, ale też z pewnością siebie wynikającą z poczucia wyższości i chęci udowodnienia tego na boisku. Blaugrana chce dać kibicom historyczne zwycięstwo i zapewnić sobie pierwszy ważny tytuł w tym sezonie od powrotu na Camp Nou''.
Komentarze (29)