Jak donosi Pedro Fullana w programie ''Carrusel Deportivo'' w Cadena SER, w zarządzie klubu ze stolicy uważa się, że otoczenie piłkarza podejmuje działania mające na celu znalezienie mu innego pracodawcy. Jednym z potencjalnych kierunków miałaby być FC Barcelona.
Nie jest to nowe podejrzenie wobec otoczenia Álvareza, lecz coś, co narasta od jakiegoś czasu: ''Wielu dyrektorów Atlético czuje, że Julian chce odejść z klubu. I nie zaczęli o tym myśleć dzisiaj'' - wyjaśnił Fullana.
Wygląda więc na to, że kontaktowano się z różnymi klubami, wśród których ma być Barca: ''Wiedzą, że obóz Álvareza podejmował działania mające na celu zbliżenie go do innych klubów, rozmawiał z nimi, w tym z Barceloną. Tak, rozmawiali z Barceloną''.
Atlético zajęło już stanowcze stanowisko w sprawie przyszłości swojego piłkarza. Nie zamierza niczego ułatwiać potencjalnemu kupującemu: ''Jeśli Julian przyjdzie i powie, że chce odejść, lub jeśli pojawi się oferta, nie będą mu tego ułatwiać. Chcą dużo pieniędzy'' - tłumaczy dziennikarz.
Oznacza to tyle, że każdy zainteresowany klub będzie musiał przedstawić astronomiczną ofertę, jeśli chce sprowadzić do siebie Argentyńczyka. Gdyby żądania klubu z Madrytu okazały się finalnie nierealne dla Barcelony, w grze pozostawać ma PSG, finalista obecnej edycji Ligi Mistrzów i prawdopodobny przyszły triumfator rozgrywek.
Komentarze (39)