Mikel Oyarzabal zabrał głos nt. zainteresowania FC Barcelony

Mateusz Doniec

25 czerwca 2026, 12:30

Mundo Deportivo

24 komentarze

Fot. Getty Images

Mikel Oyarzabal jest kolejnym zawodnikiem, którego nazwisko pojawia się w kontekście różnych klubów przed letnim oknem transferowym. Łączono go również z FC Barceloną, co – jak sam przyznaje – jest dla niego powodem do satysfakcji, ale nie odciąga jego uwagi od mistrzostw świata.

Ferran Martínez (Mundo Deportivo): Twoje statystyki w reprezentacji są na poziomie takich piłkarzy jak Haaland czy Mbappé. Luis de la Fuente często mówi, że hiszpańscy zawodnicy są niedoceniani. Też tak uważasz?

Mikel Oyarzabal: Często lubimy patrzeć na to, co jest na zewnątrz, na nazwiska, których być może tutaj nie mamy. Myślę jednak, że dotyczy to każdego. Bardzo często porównujemy się do tego, czego nam brakuje, zamiast doceniać to, co mamy u siebie. Tak jest zresztą w wielu aspektach życia.

Dużo mówi się również o twojej przyszłości. Łączono cię z wielkimi klubami, także z Barceloną. Co dla pana znaczy fakt, że pojawiają się takie informacje?

Jeśli się o tym mówi, to dlatego, że ludzie uważają, iż wykonujesz dobrą pracę. Nie przywiązuję jednak do tego większej wagi ani nie poświęcam temu zbyt wiele czasu. Jestem całkowicie skupiony na mistrzostwach świata i na tym, by pomagać drużynie w każdy możliwy sposób. Niezależnie od tego, czy gram, czy nie, chcę wspierać zespół. Najważniejsze jest dobro całej grupy.

W San Sebastián pytają, czy nadal chcesz być piłkarzem jednego klubu i jak wyglądają rozmowy w sprawie przedłużenia kontraktu z Realem Sociedad.

Jestem spokojny. Powtarzałem to już wiele razy – Real Sociedad i San Sebastián są moim domem. To moje bezpieczne miejsce, tutaj dorastałem, a klub dał mi szansę być dziś w tym miejscu. Dlatego podchodzę do tego spokojnie, bez niepotrzebnych emocji. O przedłużeniu kontraktu jeszcze nie rozmawialiśmy. Mam jeszcze dwa lata umowy i przed nami wciąż długa droga.

Widać, że kochasz piłkę nożną, ale wygląda też na to, że nie przepadasz za całym szumem wokół futbolu. Jak przeżywasz ten sport? Śledzisz mistrzostwa świata? Jak je oceniasz?

Tak, lubię piłkę nożną. Lubię oglądać mecze, grać w nich, analizować je i zastanawiać się, co można zrobić lepiej. Ale cały ten cyrk – jeśli można to tak nazwać – który otacza futbol, nie jest czymś, co szczególnie mi odpowiada. To widać i tak po prostu jest. Z drugiej strony to również część tego świata, więc trzeba się do tego dostosować.

To ty zaliczyłeś pierwszą asystę przy golu Lamine'a w reprezentacji. To wyjątkowy piłkarz. Jak oceniasz fenomen tego 18-latka i wszystko, co już teraz wywołuje podczas mistrzostw świata?

Myślę, że prawdopodobnie nawet on sam nie jest do końca świadomy tego, co się wokół niego dzieje. I sądzę, że ludzie z zewnątrz również nie zdają sobie sprawy z tego, co oznacza coś takiego w wieku 18 lat. A co dopiero mając 16 lat, podczas poprzedniego Euro, kiedy wydarzyło się to wszystko. To niesamowite, że chłopak w takim wieku robi to, co robi, i wywołuje takie emocje. Dlatego uważam, że wszyscy – my, wy, cały piłkarski świat – mamy obowiązek o niego zadbać. Musimy sprawić, by czuł się dobrze, by czuł wsparcie, bo w takim wieku, jeśli nie ma się stabilizacji i odpowiednio poukładanej głowy, wszystko może się zachwiać. To zadanie nas wszystkich. Oczywiście przede wszystkim jego, ale również wszystkich wokół, by pomóc mu przejść tę drogę.

Dałeś mu jakiś konkretny sposób lub radę?

Nie chodzi o to, żeby powiedzieć mu jedną konkretną rzecz. Chodzi raczej o to, by towarzyszyć mu w tej drodze w jak najlepszy sposób. Pokazywać mu, co będzie najlepsze dla niego i dla drużyny. I robić to bez przesady, bez niepotrzebnego pompowania całego zamieszania wokół niego.

To prawda, że w ciągu ostatnich dwóch lat bardzo dojrzał. Co dla ciebie oznacza gra u jego boku? Widać też, że bardzo dobrze się rozumiecie na boisku.

Gra z nim robi różnicę. Samą swoją obecnością wywołuje ogromny chaos w szeregach rywala, tylko przez to, co potrafi zrobić z piłką. My musimy umieć to wykorzystać, korzystać z przestrzeni i sytuacji, które tworzy, a także łączyć to z własnymi atutami. Trzeba po prostu czerpać korzyści z tego, co daje drużynie swoją grą.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (24)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze