Barcelona jest o krok od oficjalnego ogłoszenia przedłużenia kontraktu Andreasa Christensena. Według hiszpańskich mediów decyzja ma przynieść klubowi korzyści nie tylko sportowe, ale również finansowe.
Jak informują zgodnie media, nowa umowa Duńczyka będzie obowiązywać przez dwa sezony. Przedłużenie kontraktu ma pełne poparcie pionu sportowego, a szczególnie Hansiego Flicka, który ceni Christensena za wszechstronność, doświadczenie oraz bardzo dobrą jakość wyprowadzenia piłki. Niemiecki szkoleniowiec uważa 30-latka za wartościowego zmiennika zarówno na środku obrony, jak i w roli defensywnego pomocnika. Mimo ofert z mniej renomowanych klubów Premier League obrońca postanowił pozostać w zespole Hansiego Flicka.
Kluczową rolę w osiągnięciu porozumienia odegrały jednak kwestie finansowe. Christensen zgodził się na obniżenie podstawowego wynagrodzenia o ponad połowę, a część zarobków będzie uzależniona od realizacji indywidualnych celów. Według Sportu redukcja pensji zostanie uwzględniona w limicie płac, co ułatwi klubowi przeprowadzanie transferów oraz rejestrację nowych zawodników przed kolejnym sezonem. Jednak prawda jest taka, że z racji iż kontrakt Duńczyka wygasał, w teorii jego pensja całkiem "znikała" w nowym sezonie.
Dwuletni kontrakt ma również zabezpieczyć interesy Barcelony w dłuższej perspektywie. Jeśli Christensen odzyska najwyższą formę, klub będzie mógł sprzedać go latem 2027 roku i zarobić na transferze, zamiast dopuścić do jego odejścia za darmo. W ostatnich latach Duńczyk otrzymywał także propozycje z Arabii Saudyjskiej, jednak zdecydował się kontynuować karierę w Barcelonie, wierząc w projekt budowany przez Flicka.
Komentarze (24)