Do meczu z Bośnią i Hercegowiną Amerykanie podchodzili pod pewną presją. Pozostali współgospodarze turnieju, czyli Kanada i Meksyk, awansowały już do 1/8 finału. Finalnie do grona zespołów, które oczekują już na swoje mecze w kolejnej fazie mundialu dołączyła reprezentacja USA. Nie obyło się bez emocji. Między innymi dwa nieuznane gole i czerwona kartka.
Piłkarze Mauricio Pochettino tworzyli sobie sytuacje do zdobycia bramki przez całą pierwszą połowę. Wynik na tablicy zmienił się dopiero w 45. minucie gry, kiedy to do siatki trafił Folarin Balogun. Reprezentant USA miał nieco szczęścia dochodząc do futbolówki, po czym zdobył swojego 3. gola na tym mundialu.
W drugiej połowie, dokładnie w 64. minucie meczu w protokole meczowym znowu zapisał się Balogun. Tym razem nie była to ani bramka, ani asysta. Po wideoanalizie napastnikowi USA została pokazana czerwona kartka za wejście w obrońcę Bośni. Od tego momentu Stany Zjednoczone musiały sobie radzić w 10-tkę.
Sytuację uspokoił Malik Tillman. W 82. minucie spotkania piłkarz Bayeru Leverkusen zdobył bramkę bezpośrednim strzałem z rzutu wolnego. 24-latek ustalił wynik na 2:0 i przypieczętował awans swojej reprezentacji do 1/8 finału, gdzie USA zmierzy się z Belgią.
Komentarze (1)