Po dramatycznym zwycięstwie Argentyny nad Egiptem (3:2) Julián Álvarez pojawił się przed kamerami, by podzielić się emocjami po jednym z najbardziej szalonych meczów trwających mistrzostw świata. W rozmowie wyemitowanej w audycji Carrusel Deportivo na antenie Cadena SER napastnik został również zapytany o swoją przyszłość, jednak tym razem nie dał się wciągnąć w spekulacje transferowe.
Zdawaliście sobie sprawę, że na jedenaście minut przed końcem przegrywaliście 0:2?
Julián Álvarez: Tak. Niesamowity mecz, naprawdę. Ogrom emocji. Mieliśmy tę przerwę na nawodnienie i było 0:2. Zostało już niewiele czasu, ale mówiliśmy sobie, że trzeba walczyć do samego końca i zostawić na boisku wszystko, jak zawsze. Wiedzieliśmy, że swoje sytuacje jeszcze będziemy mieli. We wszystkich meczach strzelaliśmy dużo goli i na szczęście przyszły wtedy, kiedy najbardziej tego potrzebowaliśmy.
Zwycięskiego gola strzelił twój przyjaciel, Enzo Fernández.
Tak, przepiękna bramka, spektakularna. Wszyscy wtedy bardzo dużo biegaliśmy. Widziałem, jak Enzo wbiegł w pole karne, Lautaro posłał mu znakomite dośrodkowanie, więc wyszedł z tego kapitalny gol.
Przeżywaliście to niemal jak cud?
Myślę, że to jeden z najlepszych meczów ze względu na wszystko, co się wydarzyło. Jeden z najlepszych, jakie reprezentacja Argentyny rozegrała w ostatnich latach. Odwrócić losy spotkania w taki sposób na mistrzostwach świata... To naprawdę coś niesamowitego. Bardzo trudno mnie wzruszyć, ale kiedy schodziłem z boiska w końcówce, czułem ogromne emocje. Byłem naprawdę wzruszony, bo to, czego dokonała ta grupa, jest czymś niewiarygodnym.
Bez wątpienia wyjątkowy wieczór dla Argentyny. W Hiszpanii wszyscy bardzo martwią się o twoją przyszłość. Nie wiem, czy po tym, co się wydarzyło i co powiedziałeś, jest jeszcze droga powrotna albo czy zmieniłeś zdanie?
Nie... teraz myślę tylko o ćwierćfinale. Przed nami bardzo ważne rzeczy, więc skupiam się właśnie na tym.
Komentarze (24)