12 miesięcy poźniej - wiele podobieństw
Poniższy tekst opisuje w skrócie pełen sukcesów rok FC Barcelony. Podwaliny pod te sukcesy zaczęto kłaść jeszcze w 2005 roku i pomimo wielu kontuzji, wiele celów w 2006 roku zostało osiągniętych. Ponadto obecny sezon rozpoczęliśmy w dobrym stylu.
Sytuacja na początku 2006 roku jest podobna do tej, która miała miejsce 12 miesięcy wcześniej. Zespół wciąż liczy się w walce na wszystkich trzech frontach, a jego pozycja w tych rozgrywkach również przypomina tę z początku 2006 roku. Poprzedni sezon Barça zakończyła we wspaniałym stylu - jako zwycięzca La Liga oraz Champions League.
W grudniu 2005 roku FC Barcelona miała 2 punkty przewagi nad ówczesnymi wiceliderami - Osasuną, Valencią oraz Villarreal. Aktualnie sytuacja wygląda odwrotnie. To 'Duma Katalonii' znajduje się na drugiej pozycji z dwupunktową stratą do Sevilli, jednakże z jednym meczem w zanadrzu - przełożone spotkanie z Betisem. Chociaż Barça straciła prowadzenie i ma przed sobą jeszcze jedno spotkanie z Sevillą, to jeśli spojrzymy na tabelę z poprzedniego sezonu i na układ meczów, to sytuacja wydaje się bardzo podobna do tej z sezonu 2005/06.
Rok temu Blaugrana miała na koncie po 17 meczach 40 punktów, z czego w 12 spotkaniach odniosła zwycięstwo. W pozostałych pięciu meczach 4 razy zremisowała i raz przegrała - w potyczce z Atlético Madryt na Estadio Vicente Calderón.
W tym sezonie w 15 meczach Barça uzbierała 34 punkty. W 10 spotkaniach piłkarze w bordowo-granatowych koszulkach schodzili z boiska jako zwycięzcy, 4 razy zremisowali, a w jednym spotkaniu musieli uznać wyższość przeciwników - Realu Madryt na Estadio Santiago Bernabeu. W czasie ostatnich dwóch sezonów dwie porażki FC Barcelona odniosła tylko z Realem, podczas gdy dwa z czterech remisów z Deportivo na el Riazor oraz z Valencią na Camp Nou.
Rok temu Samuel Eto'o był głównym pretendentem do zdobycia tytułu 'Pichichi', a z 18 bramkami na koncie dominował w Barçy pod względem strzelonych goli. W tym roku, podczas gdy kontuzjowany Kameruńczyk powoli dochodzi do pełni zdrowia, ciężar zdobywania bramek spadł w większej mierze na pozostałych napastników. Ronaldinho do tej pory trafił do siatki rywali 12-krotnie i jest najlepszym strzelcem Barçy oraz jednym z czołowych w Primera Division. Za nim plasują się Eto'o oraz Gudjohnsen z czterema trafieniami oraz Messi i Iniesta z trzema.
W tym sezonie Barça również zakwalifikowała się do 1/16 finału Ligi Mistrzów. W dużej mierze było to zasługą wspaniałego spotkania z Werderem Brema na Camp Nou. I choć Barça nie dostała się do fazy pucharowej w tak wspaniałym stylu jak to miało miejsce rok temu, to należy wziąć pod uwagę, że znajdowała się w bardzo silnej grupie z Chelsea prowadzoną przez Jose Mourinho, Werderem oraz Levskim Sofia.
W zeszłym sezonie Barça przeszła swoją grupę Ligi Mistrzów jak burza i z dziewięcioma punktami przewagi nad Werderem została bezapelacyjnym zwycięzcą. W 6 spotkaniach tylko raz zremisowała, odnosząc pięć zwycięstw. Ciekawostką jest fakt, że w obydwu sezonach 'Duma Katalonii' trafiała w drugiej fazie na zespoły angielskiej Premiership - na Chelsea w sezonie 2005/06 oraz w obecnym, na Liverpool.
[źródło: FCBarcelona.com]
Sytuacja na początku 2006 roku jest podobna do tej, która miała miejsce 12 miesięcy wcześniej. Zespół wciąż liczy się w walce na wszystkich trzech frontach, a jego pozycja w tych rozgrywkach również przypomina tę z początku 2006 roku. Poprzedni sezon Barça zakończyła we wspaniałym stylu - jako zwycięzca La Liga oraz Champions League.
W grudniu 2005 roku FC Barcelona miała 2 punkty przewagi nad ówczesnymi wiceliderami - Osasuną, Valencią oraz Villarreal. Aktualnie sytuacja wygląda odwrotnie. To 'Duma Katalonii' znajduje się na drugiej pozycji z dwupunktową stratą do Sevilli, jednakże z jednym meczem w zanadrzu - przełożone spotkanie z Betisem. Chociaż Barça straciła prowadzenie i ma przed sobą jeszcze jedno spotkanie z Sevillą, to jeśli spojrzymy na tabelę z poprzedniego sezonu i na układ meczów, to sytuacja wydaje się bardzo podobna do tej z sezonu 2005/06.
Rok temu Blaugrana miała na koncie po 17 meczach 40 punktów, z czego w 12 spotkaniach odniosła zwycięstwo. W pozostałych pięciu meczach 4 razy zremisowała i raz przegrała - w potyczce z Atlético Madryt na Estadio Vicente Calderón.
W tym sezonie w 15 meczach Barça uzbierała 34 punkty. W 10 spotkaniach piłkarze w bordowo-granatowych koszulkach schodzili z boiska jako zwycięzcy, 4 razy zremisowali, a w jednym spotkaniu musieli uznać wyższość przeciwników - Realu Madryt na Estadio Santiago Bernabeu. W czasie ostatnich dwóch sezonów dwie porażki FC Barcelona odniosła tylko z Realem, podczas gdy dwa z czterech remisów z Deportivo na el Riazor oraz z Valencią na Camp Nou.
Rok temu Samuel Eto'o był głównym pretendentem do zdobycia tytułu 'Pichichi', a z 18 bramkami na koncie dominował w Barçy pod względem strzelonych goli. W tym roku, podczas gdy kontuzjowany Kameruńczyk powoli dochodzi do pełni zdrowia, ciężar zdobywania bramek spadł w większej mierze na pozostałych napastników. Ronaldinho do tej pory trafił do siatki rywali 12-krotnie i jest najlepszym strzelcem Barçy oraz jednym z czołowych w Primera Division. Za nim plasują się Eto'o oraz Gudjohnsen z czterema trafieniami oraz Messi i Iniesta z trzema.
W tym sezonie Barça również zakwalifikowała się do 1/16 finału Ligi Mistrzów. W dużej mierze było to zasługą wspaniałego spotkania z Werderem Brema na Camp Nou. I choć Barça nie dostała się do fazy pucharowej w tak wspaniałym stylu jak to miało miejsce rok temu, to należy wziąć pod uwagę, że znajdowała się w bardzo silnej grupie z Chelsea prowadzoną przez Jose Mourinho, Werderem oraz Levskim Sofia.
W zeszłym sezonie Barça przeszła swoją grupę Ligi Mistrzów jak burza i z dziewięcioma punktami przewagi nad Werderem została bezapelacyjnym zwycięzcą. W 6 spotkaniach tylko raz zremisowała, odnosząc pięć zwycięstw. Ciekawostką jest fakt, że w obydwu sezonach 'Duma Katalonii' trafiała w drugiej fazie na zespoły angielskiej Premiership - na Chelsea w sezonie 2005/06 oraz w obecnym, na Liverpool.
[źródło: FCBarcelona.com]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)