Spotkania pomiędzy FC Barceloną a Realem Zaragoza już od paru ładnych lat bez wątpienia należą do najciekawszych pojedynków w Hiszpanii. W meczach obu drużyn nigdy nie brakuje efektownych zagrań, wielkiej dramaturgii i walki do ostatnich minut. Niestety zdarzają się też mniej przyjemne sprawy, takie jak osoba pana Rodrigueza Santiago, który w ubiegłym sezonie skutecznie unieszkodliwił Dumę Katalonii, która celowała w wygraną w Pucharze Króla. Miejmy nadzieję, że tym razem, najbardziej kontrowersyjny arbiter w Hiszpanii nie będzie w stanie zatrzymać Ronniego i spółki.
Widać poprawę
Forma podopiecznych Franka Rijkaarda po nowym roku na pewno nie była taka, jakiej oczekiwaliśmy. Słaba gra, nieskuteczność i punkty tracone ze słabymi rywalami sprawiły, iż wokół zespołu zrobiło się wiele szumu, a ci, którzy mieli prowadzić Barçę do zwycięstw byli ostro krytykowani. Już końcówka ubiegłego roku pokazała, że zespół Mistrza Hiszpanii jest w dyspozycji dalekiej od ideału. 10 punktów w 7 rozegranych meczach mówiło wszystko. To nie był ten zespół, którym rok temu zachwycał się cały Świat. Tydzień temu Blaugrana po zaciętym pojedynku zremisowała z Betisem 1:1. Wielu było zniesmaczonych owym wynikiem, ale jak się później okazało ‘Los Verdiblancos' złapali wiatr w żagle, a późniejsza wygrana z Valencią świadczy o tym najlepiej. Ligowy pojedynek z Celtą, który odbył się w niedzielę już mógł się podobać. Trener oraz sami piłkarze byli zadowoleni z gry, zwycięstwa oraz z poprawy formy. Wydaje się, że zespół powoli wychodzi z lekkiego dołka, ale czy to wystarczy na mocną Zaragozę?
El ladrón!!
Rodriguez Santiago (tfu!)... o tym człowieku można pisać w nieskończoność. Jeśli ktoś z Was widział wczorajszy meczu ćwierćfinałowy piłki ręcznej pomiędzy Niemcami i Hiszpanią z pewnością zastanawia się, dlaczego sędziowie tak bardzo oszukali Hiszpanię... Jednak wczorajszy występ sędziów na mundialu w Niemczach to pryszcz w porównaniu z osobą Santiago.
Każdy, kto uważa się za kibica FC Barcelony z pewnością doskonale zna tegoż arbitra, ale słysząc jego nazwisko na twarzy nie pojawia się uśmiech. Wręcz przeciwnie. Dlaczego? Wszyscy doskonale pamiętamy, co stało się na Camp Nou 1 lutego 2005 roku. Barça, która przegrała pierwszy pojedynek z Zaragozą w Copa del Rey 2:4, była zdecydowanym faworytem rewanżu, który odbył się w Świątyni Futbolu. Jednak był to bez wątpienia jeden z najczarniejszych dni w historii zespołu dowodzonego przez Franka Rijkaarda. I nie chodzi wcale o słabą postawę piłkarzy, bo głównym antybohaterem widowiska był Rodriguez Santiago.
Od początku spotkania gracze gości grali chamsko by nie powiedzieć brutalnie. Widzieli to wszyscy, ponad 55-cio tysięczna publiczność na Camp Nou, piłkarze, trenerzy, ale nie widział tego tylko człowiek w czerni. Z każdą chwilą mecz przeradzał się w rzeźnię, w której o futbolu mało można by powiedzieć. Jak się okazało ślepota Rodrigueza wobec brutalnie grających zawodników Realu była niczym w porównaniu do tego, co arbiter zrobił w 37 minucie. Rozpędzony Ronaldinho wpadł przypadkowo na przeciwnika (na środku boiska!) po czym z uśmiechem na twarzy przeprosił rywala za niefortunne starcie. Gracz Zaragozy również z uśmiechem na ustach uścisnął dłoń Ronniemu by za chwile omal nie zemdleć z zaskoczenia. Za zajście w środku pola, gwiazdor Barçy ujrzał... czerwoną kartkę! Niestety to nie był żart, chociaż przez długą chwilę wszyscy zgromadzeni na stadionie myśleli, że Rodriguez oszalał. Nawet przyjezdni byli zaskoczeniu decyzją rozjemcy, ale polemika z arbitrem na nic się zdała. Oszukany ‘El Magico' z łzami w oczach opuszczał murawę Camp Nou, a na trybunach słychać było głośne "Fuera, Fuera!" skierowane oczywiście do człowieka w stroju koloru kreta.
Barça musiała grać 10 przeciwko 12. Ale nie poddała się. W 41 minucie Ludo Giuly dośrodkował do Messiego, a ten umieścił piłkę w siatce. Radość zawodników i kibiców była ogromna, a głowni bohaterowie (ciekawe, czemu) z dumą na twarzy i szydzącym uśmiechem spojrzeli na arbitra, który tym razem nie mógł nic zrobić. Jedno bramkowe prowadzenie utrzymało się do przerwy. W drugiej części gry Duma Katalonii kontynuowała bój o wspaniałą wygraną. Niestety w 66 minucie wyrównał Zapatero i o zwycięstwo dające awans było coraz ciężej. Ale dla Blaugrany nie ma rzeczy niemożliwych. Strata gola podziałała na Messiego i spółkę jak płachta na byka, Katalończycy ruszyli do ataku. Ładna akcja zespołowa, Generalo dotyka piłkę ręką... ku zdziwieniu kibiców, (chociaż w tym meczu o tej porze już takie decyzje nie mogły dziwić) nie ma jedenastki!. Piłkę przejmuje Larsson, który parę sekund później został sfaulowany w polu karnym i... znów nie ma karnego!
Rodriguez nie dopatrzył się przewinienia, zresztą tego dnia Santiago mało widział. Podopieczni Franka Rijkaarda robili, co mogli, walczyli jak lwy gryząc murawę, ale byli po prostu bezradni. Tego dnia Barcelonie nie było dane zwyciężyć wystarczającą ilością goli. Mimo tego, iż Larsson w 91 minucie strzelił na 2:1 to trudno było dostrzec choćby cień nadziei. Kilkadziesiąt sekund później arbiter zakończył spotkanie, gracze Mistrza Hiszpanii wycieńczeni i zmartwieni upadli na murawę, z której długo nie zeszli. Człowiek, który wygrał mecz, Santiago Rodriguez miał w późniejszym czasie poważne problemy z opuszczeniem stadionu (pozdrawiamy kibiców), ale trudno się dziwić. Po tamtym meczu stał się jednym z najbardziej znienawidzonych postaci w Katalonii. Dziś powróci na Camp Nou, ale o miłym przywitaniu może zapomnieć (płakać z tego powodu nie zamierzam).
Prasa, która dzień później opisywała mecz prześcigała się w jednoznacznych nagłówkach, w których królował "El ladrón!" (złodziej). Rodriguez już raz skrzywdził i oszukał Barçę, tym razem taka sytuacja się nie może powtórzyć. Welcome to hell Rodriguez!
Jeszcze bez Eto'o i Messiego
W dzisiejszym spotkaniu zabraknie jeszcze dwóch kluczowych dla Barcelony zawodników, Samuela Eto'o oraz Lionela Messiego. Wiadomości, jakie wczorajszego dnia napłynęły z Katalonii napawają optymizmem, ale wszyscy zdajemy sobie sprawę, iż obaj gracze przydaliby się już dziś. Oprócz wcześniej wspomnianych, zabraknie także Rafy Márqueza, Thiago Motty, Santiago Ezquerro i Liliana Thurama.
W zespole gości nie zobaczymy kontuzjowanego Pablo Aimara. Pod znakiem zapytania stoi również występ Gerarda Pique.
Vamos Campeones!
Na ten rewanż w Pucharze Króla czekaliśmy cały rok. Nadeszła nareszcie pora by udowodnić wszystkim, kto z dwójki drużyn powinien zagrać w półfinale. Katalończycy przegrali już w tym sezonie Superpuchar Europy oraz Klubowe Mistrzostwa Świata. Nie można sobie pozwolić na stratę kolejnego tytułu. Dziś nic ani nikt nie będzie w stanie powstrzymać czołgu Blaugrana. Jak mówi Ronaldinho: ‘Nie pamiętam, kiedy ostatni raz byłem tak zmotywowany", z pewnością nie tylko on pała rządzą rewanżu. Nadszedł czas na zemstę panie Rodriguez! Vamos Barça!
Wszystkich kibiców zapraszamy na relację live z tego spotkania, która rozpocznie się o godzinie 22:00 i przypominamy, że jak zawsze spotykamy się na naszym kanale #barca, względnie na czacie.
Copa del Rey: Barça vs. Zaragoza - Nadszedł czas na zemstę!
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (1)