Atlético 1-1 Casillas, czyli cud na Vicente Calderon

matheo

25 lutego 2007, 00:14

1 komentarz
Na dzisiaj zaplanowano dwa spotkania w ramach 24 kolejki Primera Divsion. Najciekawiej zapowiadały się derby Madrytu, w których Real mierzył się z Atlético.

Sociedad na dnie

Spotkaniem inaugurującym 24 kolejkę był pojedynek, Realu Sociedad z Deportivo La Coruna. Sociedad w tym sezonie najprawdopodobniej nie uniknie spadku do Segunda Division, styl jaki prezentują gracze z San Sebastian nie jest zbyt wysoki. Ale i Deportivo w tym sezonie nie błyszczy formą, zajmują dziewiątą pozycje w tabeli (przynajmniej do jutra, kiedy to Espanyol może ich wyprzedzić), ale daleko im do dawnej dyspozycji, kiedy to byli postrachem hiszpańskich boisk. A przechodząc do sedna sprawy, mecz rozpoczęli gospodarze, i ku zdumieniu kibiców w pierwszych minutach spotkania to oni mieli przewagę. Lecz na marne wyszło im to, bo w 29 minucie do piłki doszedł, Javier Arizmendi i to za jego sprawą futbolówka zatrzepotała w siatce po raz pierwszy. Spotkanie w dalszej odsłonie nie przyniosło nic nowego przewaga gospodarzy, ale nic z tego nie wychodziło, a mecz sam w sobie był dość nudny. 0-1 taki wynik utrzymał się do końca pierwszej połowy, po zmianie stron oczekiwaliśmy lepszej gry, ale nic z tego, piłkarze dzisiaj postanowili urządzić sobie intensywny trening zamiast dobrego spotkania. W dalszej odsłonie meczu nic ciekawego się nie wydarzyło, i mecz zakończył się zwycięstwem gości.

Cud na Vicente Calderón

Drugim i zarazem ostatnim spotkaniem zaplanowanym na dzisiaj, był pojedynek w Madrycie, gdzie Atlético podejmowało Real Madryt. Atlético w tym sezonie prezentuje dość stabilną i wysoką formę, zajmując piątą pozycję w tabeli. Choć Real jest na czwartej pozycji, ich gra jest bardzo nie równa i na pewno nie odzwierciedla ich postawy na boisku. Mecz rozpoczęli gospodarze i to oni już w 3 minucie mięli szanse na objęcie prowadzenia, lecz z rzutu wolnego nie trafił Luccin. Atlético nie odpuściło i dalsze ataki przyniosły korzyść już w 12 minucie, kiedy to Fernando Torres dostał podanie na 16 metrze i płaskim strzałem umieścił "łaciatą" w siatce. Trzy minuty później mieliśmy już 2-0! Ale sędzia nie uznał prawidłowo zdobytej bramki. Od początku spotkania było widać zdecydowaną przewagę "Rojiblancos", a Real w tym meczu po prostu nie istniał. Lecz od 30 minuty coś odmieniło grę "Królewskich" i Ci zabrali się do roboty, i z nudnego spotkania zrobiło nam się dość emocjonujące i ładne widowisko. W końcowych minutach pierwszej połowy Atlético mogło prowadzić wyżej, ale Parea strzałem z główki spudłował, i piłka przeleciała obok bramki, po pierwszej połowie zadowoleni do szatni schodzili gospodarze prowadząc 1-0. Po zmianie stron na boisko wszedł Cassano, i to właśnie on w 62 minucie odegrał do Higuain'a, a ten mijając jeszcze obrońcę, pięknym strzałem nad bramkarzem zdobywa gola. Gospodarze byli trochę zdziwieni zaistniałą sytuacją, ale nie zwalniali tempa i dalej atakowali na bramkę Casillasa. W 82 minucie ładnym strzałem popisał się Aguero, ale jeszcze lepszą obronę zaprezentował Iker, minutę później kolejna groźna akcja, ale tym razem już obok bramki strzeżonej przez portero Realu. Pod koniec spotkania Real nie myślał już o niczym innym jak o... faulowaniu przeciwników i żeby jak najszybciej pan w czerni zakończył to spotkanie. Jeszcze w 90 minucie piłkarze Atlético zdecydowali się na kilka groźnych akcji, ale jak na drodze nie stawał Casillas to zawodziła skuteczność. Real po tym spotkaniu może mówić o wielkim szczęściu, bo na pewno nie zasłużyli na taki wynik swoją grą.
[źródło: własne]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (1)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze