Kochamy Cię za zwycięstwa, kochamy mimo porażek!

IceMan

7 marca 2007, 14:20

Brak komentarzy
Wczorajszy, rewanżowy mecz z Liverpoolem w 1/8 finału Ligi Mistrzów udowodnił nam, iż zespół FC Barcelony jest daleki od formy, jaką prezentował przed rokiem czy w sezonie 2004/05. Po bardzo słabej grze Katalończycy, co prawda wygrali 1:0, ale to było za mało by awansować do kolejnej rundy. Blaugrana pierwsze spotkanie przegrała 1:2 i zakończyła swą przygodę z Champions League. Miłość i wierność Cules została wystawiona na próbę. Kibice, którzy w ostatnich latach byli przyzwyczajeni do ciągłych zwycięstw muszą przełknąć gorzką pigułkę. Barça jest w kryzysie, i co do tego już teraz nie ma najmniejszych wątpliwości. Jednakże nie możemy zapominać, że ten Klub kochamy nie tylko za wspaniałe zwycięstwa, ale również jesteśmy z nim w czasie porażek. Bo Barça el més que un club!

No matter how my loyality is tested, no matter how bad things Get, no matter what... I am Blaugrana till I die, Its not a choice... Its a way of life!

Duma Katalonii zawsze słynęła z wspaniałej gry, która na stadion przyciągała dziesiątki tysięcy kibiców. To właśnie ta gra, wspaniała tradycja, walka od pierwszych do ostatnich minut, o każdą piłkę, o każdy centymetr boiska sprawiały, iż z roku na rok Blaugrana miała coraz więcej kibiców. Niejednokrotnie przeżywaliśmy kryzysy, zawsze wychodziliśmy z opresji, zawsze byliśmy z zespołem, który nosimy w sercu.

Barça to Klub absolutnie wyjątkowy. Wielokrotnie wyniki schodziły na drugi plan, tylko po to by zaprezentować wspaniały futbol, często przypominający freestyle, który wprowadzał w zachwyt wszystkich sympatyków piłki kopanej. Teraz sytuacja wygląda zgoła inaczej. Barcelona nie tylko nie wygrywa, ale i gra tak jakbyśmy tego oczekiwali. Wczorajszy mecz udowodnił, iż zespól jest daleki od wielkiej formy, ale wszyscy prawdziwi kibice pozostaną z nim na dobre i na złe. Kochamy Barcelonę nie tylko za wspaniałe wygrane, kochamy ją pomimo porażek. Porażek, których w tym sezonie jest tak wiele.

Musimy jednak zrozumieć, że Dream Team II stworzony przez Franka Rijkaard nie będzie w każdym roku zwyciężał wszystkiego i wszystkich, to po prostu niemożliwe. W 4 lata stworzono wielką drużynę, która szybko została uznaną najlepszym zespołem na świecie. Trudno się dziwić. Barça grając fenomenalną piłkę, odprawiała z kwitkiem kolejnych rywali, nie miało znaczenia to, czy była to liga czy europejskie puchary. Nikt nie mógł osiągnąć poziomu Azulgrany, nikt nie mógł grać tak jak Barça. Sezony 04/05, a w szczególności 05/06 na stale zapiszą się w historii klubu. Straciliśmy Ligę Mistrzów, ale nadal liczymy się w lidze i Copa del Rey.

Wszystko się jednak kiedyś kończy. Ale czy era Barcelony dobiegła końca? Nie, na pewno nie. To nadal świetny klub z wieloma genialnymi piłkarzami, którzy jednak przegrywają ze zmęczeniem. Ten zespół potrzebuje świeżej krwi, bynajmniej nie w osobie nowego szkoleniowca, a kilku nowych piłkarzy. Nie ma, co ukrywać, czas kilku graczy się skończył, i trzeba ich zastąpić nowymi. To kolej losu, całkiem normalna w świecie futbolu. Katalończycy muszą coś zmienić by znów powrócić tam gdzie jest ich miejsce... na sam szczyt!

Obecny sezon jeszcze się nie skończył, a drużyna, którą od wielu lat nosimy w sercu potrzebuje naszego wsparcia. Każdy szanujący się Cule, w którego ciele płynie bordowo-granatowa krew musi zrozumieć, iż nie zawsze można wygrywać. Przegraliśmy, i odpadliśmy z Ligi Mistrzów, ale wciąż możemy chodzić z głową uniesioną do góry, mając w świadomości, iż jesteśmy fanami najlepszego klubu w historii futbolu. Słabsze wyniki? Gra poniżej oczekiwań? Takie rzeczy się zdarzają, ale to nie powód by odwracać się od zespołu. Nie w tak ważnym momencie. Ten sam team, prowadzony przez Franka Rijkaarda wielokrotnie sprawiał, iż czuliśmy się fantastycznie. Niezapomniane Gran Derby z 19.11.2005 czy zwycięstwo w finale Ligi Mistrzów na zawsze pozostaną w naszej pamięci. A to tylko dwa przykłady, których można wymieniać w nieskończoność Przegraliśmy bitwę, ale nie przegraliśmy wojny. Możemy być pewni, że wielka Barça jeszcze powróci i znów zacznie zachwycać cały świat grą z innej planety. Rok, dwa lata temu to Barcelona dawała nam powody do dumy. Teraz to my, wierni kibice musimy dać do zrozumienia, iż nie zrażamy się porażkami ukochanego klubu, że będziemy z nim na dobre i na złe!. Nie powinniśmy się przejmować drwinami, ze strony wrogów, ale być dumnym, iż jesteśmy Cules. Jeszcze Barça nie zginęła! Powrócimy!

Tego klubu nie kochamy za wyniki. Kochamy go za grę, honor, dumę, tradycję, jaką nie może pochwalić się żaden inny zespół na świecie. Krytyka nie ma najmniejszego sensu, gdyż czasu już nie cofniemy. Wsparcie kibiców jest teraz niesamowicie istotną rzeczą. Tym bardziej, iż już w sobotę Barcelone czeka kolejny wielki mecz. Mecz, który może sprawić, iż bardzo szybko zapomnimy o Lidze Mistrzów delektując się pobiciem odwiecznego rywala z Madrytu. Dziękujemy za bramki, spotkania i emocje w obecnym sezonie Champions League. To już dla nas koniec Ligi Mistrzów, ale to nie koniec wspaniałej Barçy! Dla nas Duma Katalonii była, jest i będzie najlepsza!

Więc wszyscy razem zaśpiewajmy dumnie...

Tot el camp,
es un clam,

Som la gent blaugrana,
tan se val d'on venim,
si del sud o del nord,
ara estem d'acord, estem d'acord,
una bandera ens agermana.

Blaugrana al vent,
un crit valent,
tenim un nom, el sap tothom,

BARÇA!! BARÇA!! BAAAARÇA!!!!

Jugadors,
seguidors,

Tots units fem força,
son molts anys plens d'afanys,
son molts gols que hem cridat,
i s'ha demostrat, s'ha demostrat,
que mai ningú ens podra torcer.

Blaugrana al vent,
un crit valent,
tenim un nom, el sap tothom,

BARÇA!! BARÇA!! BAAAARÇA!!!!

Visca el Barça y Visca Catalunya!
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze