Po kontuzji Samuela Eto'o nie ma już śladu, ale większość postaci piłkarskiego świata pamięta konflikt Kameruńczyka z Rijkaardem i Ronaldinho, który nagłośniony został dwa miesiące temu. W marcu słyszeliśmy o zainteresowaniu zawodnikiem ze strony Arsenalu i Chelsea, jak można było przeczytać Jose Mourinho stał się wielbicielem talentu Eto'o.
Władze Liverpoolu również "nie zasypiają gruszek w popiele" i swoją uwagę skupiły na snajperze Barcelony, zwłaszcza po informacji, iż Manchester United poważnie myśli o zakupie Fernando Torresa, którym wcześniej był na liście życzeń Beniteza. "The Reds" wydają się być obecnie faworytem w wyścigu, bowiem uzboroili swoich wysłanników w niebagatelną kwotę 60 mln euro.
Trener Liverpoolu ma w składzie kilku wartościowych piłkarzy, którzy wcześniej związani byli z ligą hiszpańską. Reina, Aurelio, Alonso, García, Zenden, Sissoko z powodzeniem radzą sobie na Anfield, więc Benitez nie widzi przeszkód, by sprowadzić także Eto'o, który już 10 lat mieszka na płw Iberysjkim.
Z Anglii płyną także zaskakujące informacje, że Rafa szuka możliwości zakontraktowania Deco, którego przyszłość na Camp Nou, mimo deklaracji Txikiego, wciąż nie jest pewna.
[źródło: Goal.com]
Uzbrojony w 60 mln euro, Benitez poluje na Eto'o
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)