Zaragoza - Barcelona 1:0, mistrzowie w odwrocie

Looky

7 kwietnia 2007, 20:54

Brak komentarzy
W tym sezonie Barça prezentuje formę, którą można określić jednym przymiotnikiem - dziwna. Kiedy trzeba, Duma Katalonii potrafi się zmotywować i zagrać na dobrym poziomie uzyskując korzystny wynik, kiedy natomiast może "jedynie" potwierdzić swoją dominację, prezentuje się słabo i przegrywa. Dzisiaj na Romareda podopieczni Rijkaarda nie sprawili kibicom świątecznego prezentu ulegając Zaragozie po kiepskim spotkaniu, tracąc bramkę po błędzie defensywy, do czego w tym sezonie zdążyliśmy się już niestety przyzwyczaić.

Pierwsze minuty spotkania należały do gospodarzy. Już w 2. minucie groźnie uderzał D'Alessandro, jego strzał minął jednak bramkę Valdésa. Zaragoza zdominowała przyjezdnych narzucając im swój styl gry i środek pola Barçy niewiele mógł w tej sytuacji zdziałać. Márquez tracił piłkę na środku boiska co stwarzało idealną sytuację do kontry dla miejscowych i co ciekawe posiadanie futbolówki przemawiało tym razem nie na korzyść Azulgrany, a na korzyść rywala. W 19. minucie bramkarza Barcelony próbował zaskoczyć Diego Milito, lecz Valdés dobrze zastopował piłkę. W odpowiedzi na bramkę Ceasara uderzał Messi - była to pierwsza sytuacja Barcelony. Chwilę później Argentyńczyk otrzymał żółtą kartkę, a w jego ślady poszedł Xavi, choć Medina Cantalejo chyba sam do końca nie wiedział za co daje pomocnikowi Barçy indywidualną karę.

Do końca pierwszej części dominowali miejscowi, swoje szanse mieli Sergio García, D'Alessandro i Diogo, ale brakowało im szczęścia. Goście natomiast niewiele mogli przeciwstawić dobrze funkcjonującej drużynie Fernandeza, nieporadny Ronaldinho, niewidoczny Messi, którego Rijkaard ustawił na szpicy stwarzali wrażenie zawodników będących myślami w domu, a nie na boisku piątej drużyny Primera Division.

Frank Rijkaard wiedział, że musi coś zmienić i zmienił, tyle że były to bardziej zagrania ratunkowe niż diametralnie zmieniające oblicze gry zespołu. W przerwie za słabego Márqueza wszedł Zambrotta i Barcelona od początku drugiej połowy ruszyła do ataku. W 52. minucie obudził się Ronaldinho, który wpadł w pole karne gospodarzy, odegrał do Giuly'ego i Francuz trafił, tyle że prosto w Cesara. Chwilę później strzału próbował niewidoczny Deco i... po dwóch minutach to Zaragoza wyszła na prowadzenie. Po wyrzucie z autu przy linii końcowej znalazł się D'Alessandro. Oleguer wespół z Thuramem nie wiedzieli czy blokować Argentyńczyka, ten dograł więc do Diego Milito, który lekkim muśnięciem piłki z ostrego kąta pokonał Valdésa i przeszkadzającego mu w interwencji Puyola. Bramka ewidentnie obciąża konto defensywy gości, ale i sam bramkarz nie jest bez winy.

W 60. minucie Barça powinna wyrównać. Gaúcho podawał do Deco, ten wyszedł na czystą pozycję i zamiast w bramkę trafił w golkipera Zaragozy. Rijkaard starał się coś zmienić, za Giuly'ego wszedł Gudjohnsen, a pięć minut później na placu gry pojawił się Gio zmieniając Oleguera. W 73. minucie kolejna wymarzona sytuacja Dumy Kataloni. Gio wpadł w pole karne, odegrał piłkę, której nie sięgnął Gudjohnsen, dopadł do niej Messi uderzając z trzech metrów w bramkarza. Poprawiał Gudjohnsen i futbolówka zamiast w siatce wylądowała za linią końcową. Po tej sytuacji przyjezdni stracili impet i ich sytuacje kończyły się w okolicach pola karnego Zaragozy. Mnożyły się za to żółte kartki, których zawodnicy Barcelony obejrzeli aż sześć, a miejscowi trzy. Medina Cantalejo potwierdził tym samym, że sędziuje "kolorowo", co nie zawsze idzie w parze profesjonalizmem wykonywanego zawodu.

Barcelona zagrała słaby mecz, potwierdzając tym samym, że do optymalnej formy wiele jej jeszcze brakuje. Bez Samuela Eto'o w składzie podopieczni Rijkaarda zaprezentowali się kiepsko, oprócz błędów w defensywie pokazując totalną niemoc strzelecką w stuprocentowych sytuacjach. W pierwszej części sezonu nie byłoby potrzeby, by podnosić alarm, teraz jednak, na dziewięć meczów przed końcem rozgrywek La Liga, Barça może stracić fotel lidera. Jeśli jutro Sevilla, Real i Valencia zwyciężą, czołówka Primera Division niesamowicie się zagęści. I ta sytuacja, mimo teoretycznie najlepszego kalendarza gier, nie będzie dla Barcelony komfortowa.

Więcej o meczu w relacji live.

Real Zaragoza - FC Barcelona 1:0 (0:0)
1-0. Min.58, Diego Milito.

Real Zaragoza: César Sánchez; Diogo, Piqué, Gabriel Milito, Juanfran; Zapater, Celades (Movilla, min.58); Sergio García (Nery, min.77), Aimar (Lafita, min.87), D'Alessandro; Diego Milito.

FC Barcelona: Valdés; Oleguer (Van Bronckhorst, min.72), Thuram, Puyol, Márquez (Zambrotta, min.46), Xavi, Iniesta, Deco, Giuly (Gudjohnsen, min.66), Messi, Ronaldinho.

Arbiter: Medina Cantalejo.

Żółte kartki: Diogo, Zapater, Movilla (Zaragoza); Messi, Xavi, Deco, Iniesta, Zambrotta, Ronaldinho (Barcelona)
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze